Dobrze że kolega Verid przyznał że krzyż to symbol religijny bo oto właśnie mi chodziło, przekaźnik nim nie jest i ja bym raczej jednego z drugim nie zestawił, deprecjonowanie krzyża bo nie posiada walorów czysto użytkowych też jest niezbyt stosowne. To że miejsce symboli religijnych jest w miejscach kultu też już gdzieś słyszałem i mam w tym temacie inne zdanie, żyjemy w kręgu kultury chrześcijańskiej nie od wczoraj i mi krzyż w przestrzeni publicznej nie przeszkadza, oczywiście że nie znam historii wszystkich krzyży ale tak jak pisałem wcześniej raczej są stawiane z jakąś intencją a nie dla draki i dla mnie nie ma znaczenia czy stoją w dolinie czy na szczycie. Nie nazwał bym też krzyża złomem bo to raczej nie wypada a także nie napisałbym że ktoś wleciał do rowu i z tego tytułu postawiono mu krzyżyk, co za wrażliwość i szacunek dla życia człowieka bo krzyże przy drogach najczęściej stoją w miejscach śmiertelnych wypadków.
Jak rozumiem, to, że stawiane są z jakąś intencją wszytko wyjaśnia i daje prawo pomysłodawcy do umiejscowienia ich na dowolnym szczycie i to jest ten objaw szacunku i tolerancji wobec innych ludzi, że o przyrodzie nie wspomnę (jeśli użyłem stwierdzenia przestrzeń publiczna to oczywiście chodziło mi o szczyty, ale dalej jak widzę starasz się zdeprecjonować stanowisko Ci nieodpowiadające - demagogia jest dobrym na to sposobem). Na razie jeśli chodzi o Bieszczady to nie ma o co kruszyć kopii - krzyży jest kilka, ale tendencja nie jest malejąca tylko rosnąca.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Hej, jaka tam wojna, po prostu wymiana poglądów.
Ja w tym roku jeszcze nie byłem na Jaśle ale w sobotę spotkałem w Turzańsku starych znajomych, którzy pytali mnie z jakiej okazji postawiono krzyż na Jaśle. Ale skoro Ty byłeś i nie widziałeś to nabieram podejrzeń, że może pomylili nazwy szczytów. Trzeba będzie pójść sprawdzić.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
@slawek71 - przestanie cię dziwić jeżeli wykażesz minimum szacunku i zrozumienia dla innych spojżeń na życie.
Typ erystyki który usiłujesz prowadzić (to może wszystkie krzyże usuńmy), jak podsumował sir Bazyl, do niczego dobrego nie wiedzie i dobitnie pokazuje brak jekiegokolwiek szacunku dla odmiennych od twojej filozofii życiowych przez reducto ad absurdum. Pamiętaj że tego kota można z równą nonszalancją i pogardą obrócić ogonem w drugą stronę i zaproponować zapaćkanie krajobrazu tym symbolem - wszak wszędzie coś się wydarza co ktoś może uznać za warte upamiętnienia w ten sposób.
Miejsce symbolu religijnego (tak to moja prywatna opinia) jest w miejscu kultu więc nie - kapliczki, kościółki, cerkiewki czy frasobliwe świętopełki na rozstajach dróg, wznoszone z potrzeby obcowania z absolutem przez lokalną społeczność w żaden sposób mnie nie rażą, stanowiąc niejako dopełnienie lokalnego folkloru. Czci im oddawać nie będę ale z pewnością zadumam się chwilę nad kunsztem (lub jego brakiem) lokalnego artysty który je sporządził.
Mobilna składnica złomu na Smereku czy niedbale zbite dwa kawałki boazerii, wetknięte tam gdzie ktoś wyleciał do rowu (wszak dla kogoś to ważne, warte upamiętnienia wydarzenie) urągają tak estetyce krajobrazu jak i sameu krzyżowi jako symbolowi religijnemu sprowadzając narzędzie męki Pańskiej do roli wydłubanego w korze "tu byłem".
Oj Sławku, Sławku - tą twoją tolerancją, miłością do bliźniego i szacunkiem dla cudzych poglądów to można by gardło poderżnąć.
Tak właśnie - krzyż jest symbolem religijnym i stawianie go gdzie bądź, z byle czego i z dowolnie wydumanego, niekoniecznie religijnego powodu jest takim samym szmatławieniem jego wartości jak kotwica Polski Walczącej na jamniku. Miejscem krzyża w intencji zmarłego jest miejsce jego spoczynku a nie przydrożny rów (no chyba że właśnie tam go zakopali - w co wątpię) i skoro ma być to wyraz szacunku i pamięci dla osoby pod nim leżącej to wypadałoby żeby to było coś więcej niż dwie kantówki wyskrobane zza obory. Jak osoba niezwiązana z tą religią ma wykrzesać w sobie jakikolwiek szacunek skoro sami wyznawcy traktują symbol swojej wiary jak barachło? Owszem - krzyż można nazwać kupą złomu tak samo jak można stwierdzić że architekt danej świątyni był pijany. Fakt poświęcenia danej struktury temu czy innemu bóstwu nie czyni jej z automatu piękną.
Z tym kręgiem kultury chrześcjańskiej to też bym tak nie szafował. Biorąc pod uwagę dyskutowany teren ktoś mógłby zasugerować dodatkową poprzeczkę na tych krzyżach - dopiero by się zrobił rwetes. Poza tym ciągle jeszcze (przynajmniej w teorii) mamy coś takiego jak konstytucję z gwarancją wolności wyznania. No ale jeżeli wdrapałbym się na słup na Smereku i z jednej strony dospawał gwiazdę Dawida a z drugiej półksiężyc (tak w intencji równouprawnienia, wzajemnej tolerancji i religijnego pojednania - czyż to nie szczytny cel?) to, o ile bym przeżył podróż na dół, przez wszechogarniającą miłość i tolerancję zgromadzonej tłuszczy, to jak nic w Wetlinie czekałby na mnie paragraf za zbeszczeszczenie symbolu religijnego, sprowadzenie zagrożenia dla zdrowia i życia, zniszczenie mienia i co by się tam dało jeszcze wygmerać z KK, byle tylko zapewnić mi wikt i opierunek na koszt społeczeństwa na dłuuugie lata.
Dyskusja na temat krzyży w górach odbywała się pewnie na wszystkich forach związanych z turystyką górską, w tym i na naszym:
http://forum.bieszczady.info.pl/show...kolejne-krzyze
Warto się zapoznać, gdyż dzięki niej dowiedziałem się skąd się wziął krzyż na Haliczu, co upamiętnia ten na Smereku i jak można przerobić krzyż prawosławny na łaciński (na Chryszczatej - pewnie mieściło się to w ramach tolerancji i poszanowania cudzych wartości).
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Swoją drogą - temat dyskusji dosć mocno odpłynął od schronu na p. Wetlińskiej. Może warto by dziabnąć w osobny wątek?
Jak się wypali to dziabnę![]()
Czterech panów B.
Powtórzę jeszcze raz bo chyba mogę, dla mnie krzyż to nie przekaźnik czy schodek i nieważne gdzie stoi, można mieć dla niego szacunek, można przejść obok niego z obojętnością i można też mieć do niego stosunek negatywny ale poco z niego szydzić i pluć na niego tego nie rozumię. Widzę też że dyskusja zeszła do poziomu rynsztoka a ja nie mam zamiaru się w tym babrać i jeszcze jedna rzecz, wydaje mi się że na forum miał być szlaban na ataki personalne także wypraszam sobie przytyki wobec mojej osoby no chyba że niektórym wolno więcej. Ukłony dla admina i to tyle w temacie.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)