
Zamieszczone przez
WueM
Szanowny pioabram
Żyjemy w CIENIU krzyża, a nie POD KRZYŻEM. Oznacza to, że mamy ciągle o Krzyżu pamiętać i tę pamięć nosić w sobie, żeby stawać się lepszym. Natomiast stawianie krzyży w każdym wolnym miejscu zakrawa na groteskę, żart z uczuć religijnych innych ludzi (również tej samej wiary). Takie nachalne afiszowanie się ze swoją wiarą trąci dewotyzmem. (Wybaczcie jeśli źle odmieniłem). Przypomina mi to wyprawy krzyżowe, kiedy w imię krzyża podbijano niewinne narody. (To tak, żeby nie użyć mocniejszych słów). Stawianie krzyży w wyeksponowanych miejscach na szczytach gór to właśnie podbijanie nowych terenów, zawłaszczanie ich, jakby to była ziemia jeszcze nie zdobyta. Absurd. Napisałem wcześniej: Nie mam nic przeciw kapliczkom i krzyżom w dolinach, przy rozstajach dróg, we wsiach. Jednak stawianie ich na szczytach uważam za pomyłkę.
To chyba już ostatni mój post w tej sprawie. Znudziło mi się. W górach, które stworzył Bóg i które o tym przypominają na każdym kroku swym pięknem, chcą stawiać wielce niedoskonałe konstrukcje mające przypominać o Stwórcy. To tak, jakby dodać kwiatek do kożucha.