@slawek71 - przestanie cię dziwić jeżeli wykażesz minimum szacunku i zrozumienia dla innych spojżeń na życie.
Typ erystyki który usiłujesz prowadzić (to może wszystkie krzyże usuńmy), jak podsumował sir Bazyl, do niczego dobrego nie wiedzie i dobitnie pokazuje brak jekiegokolwiek szacunku dla odmiennych od twojej filozofii życiowych przez reducto ad absurdum. Pamiętaj że tego kota można z równą nonszalancją i pogardą obrócić ogonem w drugą stronę i zaproponować zapaćkanie krajobrazu tym symbolem - wszak wszędzie coś się wydarza co ktoś może uznać za warte upamiętnienia w ten sposób.
Miejsce symbolu religijnego (tak to moja prywatna opinia) jest w miejscu kultu więc nie - kapliczki, kościółki, cerkiewki czy frasobliwe świętopełki na rozstajach dróg, wznoszone z potrzeby obcowania z absolutem przez lokalną społeczność w żaden sposób mnie nie rażą, stanowiąc niejako dopełnienie lokalnego folkloru. Czci im oddawać nie będę ale z pewnością zadumam się chwilę nad kunsztem (lub jego brakiem) lokalnego artysty który je sporządził.
Mobilna składnica złomu na Smereku czy niedbale zbite dwa kawałki boazerii, wetknięte tam gdzie ktoś wyleciał do rowu (wszak dla kogoś to ważne, warte upamiętnienia wydarzenie) urągają tak estetyce krajobrazu jak i sameu krzyżowi jako symbolowi religijnemu sprowadzając narzędzie męki Pańskiej do roli wydłubanego w korze "tu byłem".