Pozwolisz Marcowy, że się z toba tylko częściowo zgodzę. Jestem przeciwniczka stawiania krzyży na szczytach górskich. Oprócz wymienionych argumentów dodam jeszcze jeden. Degradacja otoczenia szlaków i zniszczenie dużych połaci połonin. Nie wiem, czy kiedys byliście na drodze krzyżowej na Tarnicy. Oprócz ludzi gór idą tam osoby przypadkowe, które maja blade pojecie o poruszaniu się po górach. depcza wszystko co popodnie.
Z drugiej strony to piękny zwyczaj i głęboko zakorzeniony w naszej kulturze. Na Bojkowszczyżnie zacowało sie kilka historycznych krzyży upamiętniających tragiczne, ale tez i radosne wydarzenia. Najciekawsze są wg mnie krzyże pańszczyźniane. Piękna legenda i obyczaj, który był kultywowany do wysiedleń w 1947 dotyczy krzyża i ofiar składanych człowiekowi, który z powodu ludzkiej chciwości zmarł na przełęczy Żebrak. Mniej znana historia z okolic Jawornika, gdzie postawiono krzyz w miejscu śmierci od pioruna mordercy. Krzyz i pozostawione tam przez przychodni gałązki były tam tak długo aż usypany stos chrustu został podpalony. W dymie dusza mordercy odbywszy pokute uniosła się do nieba. Przykłady moge mnożyć.