To nie jest trafione porównanie.
Kapliczki i krzyże przydrożne nie są elementem gór, są stawiane w całej Polsce i nie tylko Polsce. Na ogół znajdują się w obrębie wsi (w Bieszczadach większość z nich również - nawet jeśli dziś wydaje się inaczej, przypominam wydarzenia z przed 60 paru lat). Kapliczki poza miejscowościami na ogół stanowią miejsce kultu (nie zawsze) i występują niezbyt licznie, pozostałe są na terenie miejscowości. Krzyże przydrożne również - nawet jeśli są poza miejscowościami to te stare (które przywołujesz) mają na ogół przynajmniej wartość zabytkową-historyczną, dostarczają nam jakiejś wiedzy (vide: krzyże z okolic Bystrego, Lipia, Michniowca; piękne kute krzyże na cokołach np. Smolnik, Balnica, Duszatyn i wiele innych). Nie mam w związku z tym nic przeciw ani jednym ani drugim (nie mylić z krzyżami i nagrobkami "wypadkowymi"). Czy dwie stalowe rury zalane betonem mają taką wartość lub za 100 lat będą ją miały (o ile dotrwają)?
Tymczasem wątek ten dotyczy krzyży na szczytach gór, czyli inna bajka i nie ma co wsadzać ich do jednego worka z w/w. Na każdej górze można postawić krzyż - zawsze powód się znajdzie. I owa Chryszczata jest przykładem - grupka osób miała kaprys, zaniosła i niech stoi. Można na każdej górze na której był papież - a czemu inni mają być gorsi. Inna szkółka postawi na najwyższej górze w swojej okolicy, jeszcze inna w swojej, itd. (jestem absolutnie przekonany, że to tylko kwestia czasu).
I wreszcie podejście: mnie również marzyła się wieża widokowa, raczej drewniana - powrót do przeszłości. Wyobraźmy sobie że skrzykuje grupkę ludzi, stawiamy wieżę - za własne pieniądze. Zaraz by jej nie było, mimo że sens jakby większy i bardziej przydatna. Fakt, wieża nie krzyż, to może posąg Buddy - ostałby się? Nie - pierwsze "przyleciałoby" Nadleśnictwo. Krzyże bieszczadzkie stoją na ogół dla upamiętnienia czyjegoś pobytu (Chryszczata, Tarnica), rocznicy kościelnej (Smerek) czy też nie wiadomo dlaczego (Halicz). O tym ostatnim było już w tym wątku i co - zmieniło się coś? :) BdPN, który tak szaleje z byle powodu bo przyroda, bo plany, bo założenia - co zrobił? Ano dyrekcja zrobiła się malutka, maleńka, uszka stuliła, rączki po sobie i po sprawie. Taki "teyowski" klient-szczurek "Z tyłu sklepu". I to akurat nie było śmieszne, tylko żałosne.



Odpowiedz z cytatem