Po prostu ten Duch Chatki się wku_rwił , że za każdym razem gdy chciał sobie posiedzieć w ciszy i spokoju to czekał go smród zgnilizny i stęchlizny zapleśniałych i zarobaczonych materaców oraz stosu wiecznie "kwitnących" garów. Nie wspominając o białych robaczkach wesoło sobie pełzających z jedzenia, które przecież się przyda. A co do świętości i oburzenia to mają one swoje miejsca i bynajmniej chatka niem nie jest. Jak tak bardzo komuś przeszkadza sterylność to zapraszam na bazę Rabe. Tam o nią trudno.