Laszlo nie chodzi o przewijanie się zbyt dużej ilości ludziów jak piszesz a o to, że zarządzający bazą po sezonie nie raczy wywieźć śmieci, które się siłą rzeczy nagromadzą. Nie mówiąc o tym, że wszelakie resztki jedzenia w okolicy jakiegokolwiek miejsca sprowadzić mogą miśki, które w Bieszczadach już zaczynają się zachowywać podobnie do tych tatrzańskich.
Bo to jest tak jak w ludowym powiedzeniu: "pierdzieć by każdy chciał a wąchać nie ma komu".



Odpowiedz z cytatem