a ja sie zastanawiam czy rzeczywiscie chatki i bazy tak bardzo podupadly czy zmienilo sie postrzeganie i podejscie ludzi je odwiedzajacych...
wybitnie przypomniala mi sie pewna historia z sudetow- pare lat temu czesto jezdzilismy z grupa znajomych do pewnej chatki, podobnej do tych bieszczadzkich, rowniez bezobslugowej, otwartej i "elitarnej".. wszystkim miejsce sie podobalo: ze w lesie, ze pradu nie ma, ze mozna razem poimprezowac czy spac w dziewczyna w jednym spiworze bez awantury ze strony rodzicowczesc znajomych przestala potem jezdzic w gory, zajeli sie pracą, rodziną, urzadzaniem domu, na pare lat wypadli z "gorskiego zycia". Ostatnio znow zrobilismy sobie zlot w chatce jak za "dawnych dobrych lat". i co? kilkoro znajomych (tych co jezdzilo tam ochoczo dawniej) bylo oburzonych ze w chatce : "brudno, smierdzi, wilgoc, osmolone gary, woda z potoku mętna i napewno zatruta"... obiektywnie patrzac chatka nie zmienila sie wogole- jest taka jak byla...
widac swiat nie jest obiektywny- jest taki jak go widzimy i czujemy....
nie wiem jak jest teraz w bieszczadach- moze chatki i bazy rzeczywiscie sie walą, zamakają, nikt sie nimi nie zajmuje i odwiedzaja je wandale???- jesli tak to jest mi ogromnie przykro...
albo zmienili sie dawni chatkowicze... (wtedy jest mi przykro jeszcze bardziej![]()


czesc znajomych przestala potem jezdzic w gory, zajeli sie pracą, rodziną, urzadzaniem domu, na pare lat wypadli z "gorskiego zycia". Ostatnio znow zrobilismy sobie zlot w chatce jak za "dawnych dobrych lat". i co? kilkoro znajomych (tych co jezdzilo tam ochoczo dawniej) bylo oburzonych ze w chatce : "brudno, smierdzi, wilgoc, osmolone gary, woda z potoku mętna i napewno zatruta"... obiektywnie patrzac chatka nie zmienila sie wogole- jest taka jak byla...
Odpowiedz z cytatem