Hej :)
Jako że nie jestem przeciwnikiem inicjatyw pożytecznych, to podpiszę się pod pomysłem sprzatania. Jednak KIMB powinien być pewną tradycją - po pierwsze umieszczoną w czasie i w przestrzeni mniej dowolnie. I tak oto KIMB nie powinien się włóczyć po kalendarzu niczym [....]. Skoro zawsze był na wiosnę, to niech tak zostanie:D Majowe długie dzionki i , co tu dużo mówić, pustki na szlakach, sprzyjają bardziej kontemplacyjnemu charakterowi wycieczek kimbowych, zwłaszcza po przeżyciach wieczorno-nocnych, których sobie nie szczędzimy nawzajem :D
Apeluję o stworzenie kolejnej imprezy bieszczadniczej: Dorocznego Sprzątania Bieszczad (nazwa do ustalenia). To by była druga, a może trzecia cykliczna impreza bieszczadnicza - są przecież prócz KIMBu nieco zapomniane Dyżury w Dwerniku... Ja ze swej strony deklaruję chęć udziału w sprzątanku i nawet obiecuję przywlec własne grabie, siekierkę i worasy na odpady :)
A gdyby tak jeszcze gminnym zapodać info, to może by jakieś wsparcie w postaci wywozu barachła wykombinowali?


Odpowiedz z cytatem