Leżakowałemsobie tamtego dnia do południa na Caryńskiej i ciężka krew mnie zalewała z powodu wspomnianego terkotania. Warkot przybliżał się i oddalał, trwało jednak z dobrą godzinę zanim poleciał w siną dal - widzieć go nie widziałem.
Leżakowałemsobie tamtego dnia do południa na Caryńskiej i ciężka krew mnie zalewała z powodu wspomnianego terkotania. Warkot przybliżał się i oddalał, trwało jednak z dobrą godzinę zanim poleciał w siną dal - widzieć go nie widziałem.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)