
Zamieszczone przez
długi
W końcu lat 90-tych przyjechał Pan Śliwa z Ukrainy. Posiedział pod jesionami, pogadał, powspominał. Nic mu się nie zgadzało. Dopiero jak Andrzej pokazał mu jak przebiegały tory kolejki przed wojną rozjaśniła mu się topografia. Pokazał, gdzie był jego dom, sad, pola. Świtem wyjechał bez pożegnania. W sadzie został dość głęboki wykop. Co zabrał? Nie wiem, choć byłem wtedy na miejscu. Takie opowieści rozpalają wyobraźnię. W następnym roku 3 poszukiwaczy przeszukało wszystkie sady i piwnice, bez rezultatu.