Zupełnie ogólnie i nie o Łupkowie.
Zgadzam się z tym, że każdy ocenia nocleg subiektywnie, ja ogólnie nie jestem specjalnie wymagająca, ale lubię aby niezależnie od warunków było czysto.

Kiedy jednak w dwóch różnych schroniskach (nie bieszczadzkich) pogryzły mnie pluskwy to będę te schroniska chyba do końca życia omijać szerokim łukiem, mimo że się nawet zmienił gospodarz. No po prostu zraziłam się do nich i już.
Kiedy w jednym schronisku prawie cała rodziną zatruliśmy się fasolką po bretońsku (tylko ci mieli biegunkę, co jedli tą fasolkę, jeden nie jadł, bo nie lubi i jemu nic nie było) to też to schronisko będę omijać, a przynajmniej nie będę w nim nic jadła, mimo że minęło już 15 lat od tego zatrucia.

Co do picia - nie przyszło by mi do głowy namawiać do picia kogokolwiek, kto tego nie chce. W ogóle nie rozumiem jak tak można robić.

BTW - gdzie teraz prowadzą schronisko Ala i Grzegorz (dawniej ze Smolnika) ?