Spotkanie nie na szlaku a na drodze i nie w Bieszczadach a w Sudetach.
Rok '75, pobierałem nauki we Wrocławiu. Koleżka z internatu zaproponował wypad na wikend do domu, do Nowej Rudy. Podróż oczywiście stopem, czyli niektóre odcinki pieszo. Idziemy drogą, widoczki oczy radują, z przeciwka zmierza mężczyzna, widać że miejscowy. Przy powitaniu okazuje się, " że nie wraca ci on z kina". W dalszej części rozmowy pada z jego strony pytanie - a kto i skąd? Gdy odpowiadam, że z Białegostoku, człowiek uradowany mówi, że też tam się urodził i mieszkał do końca wojny.
Nawet na końcu świata spotkasz ziomala.


Odpowiedz z cytatem