kiedys mialam tego typu dziwna przygode na pogorzu przemyskim. Wyjezdzajac samochodem z tyrawy woloskiej zauwazylismy ze na poboczu stoi jakas kobieta machajac rekami probuje zlapac stopa. Zatrzymalismy sie a ona poprosila o podwiezienie do nastepnej miejscowosci. Byla bardzo wdzieczna ze ja zabralismy, bo ponoc sie spieszyla i bala chodzic sama wieczorem . Jechalismy przez las,zmierzchalo, nagle babka zaczela sie domagac zatrzymania samochodu, tak nagle... wysiadla, znikla miedzy drzewami...