Tez jestem pod wrazeniem... Ile razy mnie sie to przydarzylo: zly odruch, wyrzuty sumienia, odkupienie winy... Wielkie dzieki za szczerosc!
Tez jestem pod wrazeniem... Ile razy mnie sie to przydarzylo: zly odruch, wyrzuty sumienia, odkupienie winy... Wielkie dzieki za szczerosc!
ta...
wodny świat - wodne spotkania... też takie mi się zdażały... ale wydzięk ich inny zgoła jest. łażąc po bieszczadach nie raz zdażyło mi spragnionego - napioć, głodnego - nakarmić, zmarźniętego - ogrzać... a nawet i poubierać czasem źle ubranych... łażę z garbem (lat też, bo to juz piąty krzyżyk- co nie bez znaczenia), sypiam różnie, więc wszystko mam pod ręką... ale 3 spotkania z ostatniego lata gdzie "prośbę załatwiono odmownie".
1.
któregoś dnia, upał jak diabli, wedruje szlakiem niebieskim z otrytu na magurę, potem koliba, polonina i do UG. minąlem juz strumyk na trawersie przed magurą.po ok 20-30 min. spotykam takich 2 młodych gniewnych. idą z koliby. pytają o wodę... bo nie przypyszczali że trzeba wziąść więcej... a na kolibie droga jest trochę... powiedziałem że w kranie jest za darmo... a do strumyka mają niedaleczko... cóż... w tym przypadku mała szkoła życia... im większe pragnienie tym lepiej zapamietają....
2.
trasa wyżniańska- rawki - rabia - wetlina
upał jak poprzednio... lezę granicznym z tym garbem... już mnie szlak trafia bo słoneczo nasila swoje działania... a tam cienia mało... wyprzedza mnie takich dwóch leszczy... w ręku buza adidasa w drugim zgrzewka piwa... pocieli do przodu ostro... po jakiiś 2 godzinach są! siedzą z jęzorami na brodzie i proszą o wodę... mówię ,że jeśli pójdą ze mną to im pokaże gdzie zejść do strumyka... nie skorzystali... cóż... drugi raz pewnie nie przyjadą.. pojada do sopotu gdzie na deptaku woda co 100 m. i dobrze...
3.
w chatce puchatka z rana trza iść po wodę.. więc zbieram się ze swoimi menażkami... pewna kobitka prosi czy jej też moge przynieść... no ręce mam dwie wszak... więc biorę jej butelczynę a tu jakiś kilkunastolatek podrywa się i wciska mi swoją ze słowami: - to mi też!
cóż... uświadomiłem jemu, czego wymaga kultura...
reasumując... coraz więcej w bieszczadach ludzi którzy nie powinni sie tam znaleźć...
pozdrawiam
Maj roku 2000 jeśli dobrze pamiętam. Kondycja po zimowym nieróbstwie niezbyt imponująca a pogoda zdecydowanie za dobra. Upał. Idę więc sobie spokojnie kolejną godzinę z Wetliny przez Dział i Rawkę w kierunku Kremenarosa. Zaczynam ostatnie podejście i czuję jak moje kroki robią się coraz krótsze i wolniejsze. Odzywa się brak kondycji. Pot zalewa oczy (waży się trochę to i jest z czego się wypocić) i nagle z góry widzę schodzącą kobietę (jakieś 20-25 lat). Patrzę i oczom nie wierzę. Żeby człowiek był tak zmęczony i miał omamy. Babka (bardzo ładna zresztą) idzie w moim kierunku bez górnej części garderoby. Przystanąłem. Dałem se raz w pysk a ona nie znika. Ładne piersi. Zaczynam kombinować. Może rzeczywiście ona istnieje. Jest gorąco - sam idę z leksza roznegliżowany (choć nie tak bardzo). Ale idzie sama, plecaka żadnego, dookoła pasa przewiązana tylko jakiś swetrek a do najbliższego schroniska jednak jest kawałek. Omamy.
Babka jest już koło mnie. Zwyczajowe cześć, cześć i ...
Obejrzeć się czy nie ... Nie wypada, ale z drugiej strony bardzo ładna ... A może jak się odwrócę to już jej nie będę widział. Czyli może jednak omamy ...
Myślę, a w tym stanie to boli. Mija dobrych kilka chwil i słyszę że ktoś nadchodzi z góry. Spoglądam i jestem w lekkim szoku. Przede mną pojawia się facet (towarzysz babki z którą się mijałem) w pełnym rynsztunku. Ona prawie naga a on ze sporej wielkości plecakiem, spocony jeszcze bardziej niż ja w grubej flaneli i jeszcze grubszym swetrze ...
Wstyd przyznać, ale za nim się obejrzałem ...
Hej vm2301...
Wlasnie wrocilam ze wspanialego spaceru. Szlakiem wytartym twoja galeria zdjec. Piekna praca. Lubie te roznorodnosc twoich prac... Sliczne miejsca... cudownie uchwycone, a przede wszystkim zauwazone szczegoly -roznego rodzaju... poprostu sliczna galeria.
Kiedys spotkalam czlowieka, ktory zna i kocha Bieszczady... zarazil mnie ta miloscia. Niestety kontakt urwal sie, a moj zapal do zobaczenia Bieszczad na wlasne oczy jest coraz wiekszy i nabiera coraz bardziej realnych obrazow. Sledze miejsca na internecie, czytam opowiesci i doswiadczenia tych, ktorzy znaja miejsca i wiedza, jaka droga isc, aby nie zbladzic... mowiac tak troszke w przenosni. Zapisalam sie na to forum, aby zaczerpnac wiadomosci na temat Bieszczad. Planuje pojechac i zachwycic sie... mysle, ze tak wlasnie stanie sie. Bedzie to pierwszy raz i czuje sie zagubiona. Z jednej strony chce jak najwiecej wiadomosci, z drugiej strony -im wiecej dostaje, tym wieszy "bol glowy": gdzie jechac, jaki kierunek wybrac jako start. Twoje zdjecia pomogly mi bardzo "narysowac" moja wlasna mape... na start. Dziekuje wiec za mozliwosc zobaczenia twoich prac fotograficznych. Pozdrawiam Cie
Ostatnio edytowane przez Kompletnie zielona ; 17-01-2009 o 23:23
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)