Kiedyś podchodząc tak pod Suliłę też słyszałem jak coś/ktoś (???) za mną idzie. Gdy zacząłem schodzić ze szczytu w stronę drogi Kalnica-Turzańsk i zrobiło się mniej drzew postanowiłem się zatrzymać i popatrzeć do tyłu. Wiedząc skąd to dochodzi zacząłem tam się wpatrywać nawet przez lornetkę, by zobaczyć choćby fragment pomiędzy drzewami. Nic nie zauważyłem. Ruszyłem i znowu coś szeleści, ki diabeł? Schyliłem się po jakiś kamień i ...pierdut w to miejsce. Cisza... już nic nie szeleściło. :) Na dole na ściętych balach zrobiłem popas z lornetką w dłoni, ale nic nie wypatrzyłem. Już nic dalej za mną, gdy ruszyłem w stronę Chryszczatej, nie szło :P



Odpowiedz z cytatem