W 2000 lub 2001 r. szedłem z kolegą trasą z Sękowca w stronę Nasicznego, stokówką po lewej stronie Sanu.
Uszliśmy może ok. 1 km, gdy z leśnej ścieżki (od strony Sanu) wyjechał na drogę na rowerze miejscowy chłopak (na oko jakieś 13 - 14 lat) z wrzaskiem, że go goni wilk. Był autentycznie przerażony, spocony ze zmęczenia, pedałował chyba szybciej niż sam Szurkowski.
My z kumplem natychmiast się przygotowaliśmy do ew. spotkania z owym wilkiem, jednak nic na drogę za owym rowerzystą nie wyskoczyło. Wypatrywaliśmy, nasłuchiwaliśmy - też nic.
Gdyby nie wyraz autentycznego przerażenia na twarzy tego wyrostka i jego szaleńcze pedałowanie na rowerze, pomyślelibyśmy, że może chciał sobie z nas zażartować.


Odpowiedz z cytatem