Dzisiaj też dżinsy (dla innych: wycieruchy) potrafią popalić. Ponad miesiąc temu pojechałem połazić po nadgranicznych krzakach. Sprawdziłem prognozę, samo słońce. Zacząłem wychodzić o 9.30 i było, o 11.00 zaczęło kropić, potem padać... padać... padać... Nie warto było wracać, więc szedłem... szedłem... szedłem... a spodnie nasiąkały... nasiąkały... nasiąkały... (cała reszta też). Zszedłem o 19.00 i wtedy dobrze poczułem, że na udach coś jakby drapało i lekko przypiekało. Po dwóch dniach pojawiły się strupy po solidnych obtarciach, a ślady pozostały do dziś. Sądząc po szybkości gojenia się, znikną za 2-3 miesiące. Acha, wracałem samochodem z gołym torsem, bo koszula też była dżinsowa![]()



Odpowiedz z cytatem
