Wiechu, zgadzam się, ze czlowiek kulturalny przestrzega norm dobrego wychowania wszędzie, i że powinno się innym dawać dobry przyklad, itd itp, ale czy w ogole jest sens o tym pisac? Przecież to są powszechnie znane banaly.
Natomiast jesli chcesz żeby turyści przestrzegali konkretnych zasad, spisz w punktach regulamin i powies w widocznym miejscu. Np. w schronisku w Jaworzcu przy wejsciu wisi jak wól kartka zeby od razu zdejmowac buty. I co? I ludzie zdejmują.
Jakby tam tej kartki nie bylo, to np mi w zyciu nie przyszlo by do glowy zeby je zdjac, bo dla mnie przedpodkoj w schronisku czy korytarz pensjonatu to miejsca publiczne, przechodnie, i w moim mniemaniu gospodarz musi liczyc sie z tym ze ludzie beda je deptali buciorami. Po prostu trzeba to czasem zamieść, taka praca.
Nie traktuję tych miejsc jako przestrzeni mieszkalnej po prostu, ale nie robie tego z braku dobrego wychowania czy dobrej woli, to po prostu kwestia innego spojrzenia. Dla mnie to tak, jakbym miala sciagac buty przed wejsciej do klatki schodowej w bloku.
No ale jesli gospodarz schroniska/pensjonatu widzi to inaczej, potrafie to uszanowac, musze tylko wiedzec jakie są oczekiwania.
Masz po prostu inny punkt widzenia, i z tego sie biorą konflikty. Np z tymi butami w umywalce. Ja też w domu myje buty w umywalce. :P Nawet takie maksymalnie zawalone blotem. Bo gdzie mam je umyc? W misce, powiadasz? A potem z tą blotnistą wodą z miski co mam zrobić? Wylac przez balkon sąsiadomi na pranie poniżej albo na rabatkę z kwiatami sąsiadki?
Moge co najwyzej wlać do zlewu albo sedesu....