Heh! kolego jezeli uwarzasz ze rakiety nie sa potrzebne w bieszczadach to sie grubo mylisz....Juz kilka lat jezdze w biesy zima i caly czas sobie obiecuje zakup rakiet:) Jak na razie bez skutku... Chodzenie w sniegu po pas z plecakiem i wyszukiwanie gruntu w glebszym sniegu badz lazenie na czworakacoby sie nie zapadac po jakims czasie robi sie troche uciazliwe...Smile
Kol. Bison: Przeszedłeś sporo bez rakiet? Ja też !
I też co sezon obiecuję sobie zakup, i co sezon jeżdżę bez nich i mam ubaw po pachy .
To właśnie wtedy, gdy są takie dni, że jak się wraca do domu, to w oczach ma się tyle złotych iskier i gdy lasy wyglądają tak, że normalny śmiertelnik nie jest w stanie wyrazić tego słowami, a np. na Caryńskiej nie spotka sie nikogo, bo nikt nie doszedł dalej niż pierwsze polany - więc nieprzetarte, a każdy krok to duży wysiłek - to właśnie wtedy pisze się najwięcej, najdłuższych, najmądrzejszych postów.
Stukanie w klawiaturę przestało być dla mnie erzacem, a zaczęło być formą dzielenia się górami. Choć fakt, że śnieg za oknem sprawia, że posty mądrzeją. Jeśli dzięki moim radom ktośtam w Biechach zimowych się rozkocha to będzie mój prywatny powód do satysfakcji.

Osobiście proponuję zimy uczyć się w Gorcach i Pieninach. Krótsze trasy,statystycznie łatwiejsze warunki śniegowe i lepsza baza schroniskowa. Wielu moich znajomych właśnie w Gorcach zaczynało i potwierdzają moje opinie. GiP są lepiej rozchodzone i mają krotsze szlaki.