Strona 8 z 19 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 18 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 71 do 80 z 182

Wątek: W Bieszczady zimą ...

  1. #71

    Domyślnie

    Pierwszy Sylwestrer z dala od Bieszczadów od dwóch lat. Czuję się jakbym zdradził ukochaną kobietę. Niestety ilość turystów i dystans zniechęciły mnie do grudniowych wypadów sylwestrowych. Zamiast taplać się w śniegu na połoninie pójdę w Bory Tucholskie. Bliżej, puściej, ciekawiej - bo mniej mi znane.

    W lutym będę na Wetlińskiej. Zdaje się, że będę miał prawo pierwszego śladu . Więc jednak ta zima nie będzie całkiem stracona.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  2. #72
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Postów
    575

    Domyślnie

    Właśnie z polejem wymieniliśmy maile marząc w nich o wyprawie zimowej w Bieszczady... Tak sobie przejść przez Hulskie, Krywe, Tworylne... Albo "zaliczyć" Rawki, przejść przez Bukowe Berdo, Halicz, Rozsypaniec... Powłóczyć się po Stołach...
    Może się to wkrótce spełni? Taką mam nadzieję, zwłaszcza, że jako "młody" jeszcze (burzliwy rocznik 56) od Nowego Roku zaczynając emerycki okres swojego życia, będę miał dużo, dużo wiecej czasu na Bieszczady (i nie tylko! :D ). Tylko żeby kasy starczyło...

    Bertrandzie, szczególne pozdrowaśki dla Ciebie! Wiesz dlaczego!

  3. #73
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Postów
    575

    Domyślnie

    Dołączę do Was na 100%, Doczu i Ezechielu. Znak rozpoznawczy: siwobrody w zielonkawej kurtce bergsona, z oliwkowym plecakiem salewy, w jednej ręce będę trzymał inną, troszkę mniejszą ale bardzo, bardzo sympatyczną :D, w drugiej zaś kijek Fizan ).

  4. #74

    Domyślnie Okolice

    19 - 26, okolice Smereka i Połoniny Wetlińskiej. 3 brzydali, (duży, średni i mały). Cecha charakterystyczna - namiot przy plecaku i podwójne karimaty.

    Hasło : Najlepsze pierogi są w knajpie w Dwerniku
    Odzew: Admin lubi je tylko jesienią. Przesyła Ci świeżą partię.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  5. #75
    mateusz.mis
    Guest

    Domyślnie

    czesc!!
    pytasz co zabrac w Bieszczady zima?? a co zabralabys ze soba??
    porzadne buty to chyba podstawa.a w zasadzie powinien byc wymog na zimowe wyjscia w gory!moga sie przydac ochraniacze sniegowe(mozna kupic, lub uszyc samemu z grubego ortalionu), bo snieg nie wlezie w buty od gory! :)
    skoro nogi mamy juz suche, polecalbym jakas fajna bielizne, ktora odciaga pot od skory i podkoszulke na zmiane(jesli po zejsciu ze szlaku mamy gdzies dotrzec dalej np. z Wetliny do Cisnej) tak aby miec cos suchego na plecach i korzonkach.pamietajmy jednak, zeby nie zmieniac garderoby na mrozie, ale w schroniku, czy np knajpie.
    zima w gorach jest zimno i pada - a wiec po prostu cos co nie przemaka jako kurtka(chyba, ze to cos dluuuuuuuuugooooo namaka,ale wtedy zaczyna wazyc).
    skoro jest juz nam cieplo i sucho, wezmy sie za kalorie-duzo ich stracimy chodzac po gorach, a napewno zrobimy sie glodni.kanapki sie sprawdzaja, ale ja wole czekolade, jakiegos batona lub chalwe.jakis taki dostawca energii!!no i naturalnie termos z goracym napojem!!
    skoro juz nam cieplo,sucho i mamy kalorie, warto wiedziec gdzie idziemy- MAPA!!jak ktos ma mozliwosc, to GPS tez moze sie przydac, gdyz zima mozna nie zauwazyc kolejnej tyczki!jesli mamy zasieg, to telefon GSM z numerem do GOPR'u i naladowana bateria, a takze jesli nie ma zasiegu, a ktos ma mozliwosc, to moze sie przydac CB - to wrecz jest wymog bezpieczenstwa/ratunku - komunikacja z sluzbami ratunkowymi!!
    no i najwazniejsze - ZDROWY ROZSADEK!! !! !! jesli widzimy, ze za oknem jest fatalnie, sypie, widocznosc - tzw. zerowa - lepiej isc do knajpy, poszukac jakiegos miejsca do posiedzenia, zostac w schronisku niz wpedzac sie w tarapaty i narazac zycie ratownikow!!i swoje tym bardziej - miejmy szacunek chocby dla samych siebie!!najlepiej tez poinformowac kogos w schronisku dokad sie wybieramy i kiedy mamy zamiar wrocic - potem zameldujmy sie z powrotem.
    kolejna NAJWAZNIEJSZA RZECZ - nie zasmiecajmy miejsc po ktorych chodzimy - trzymajmy sie szlakow, a smieci zbierajmy do worka i umiesmy je w najblizszym smietniku!!
    to chyba wszystkie podstawowe informacje!
    pozdrawiam i do zobaczenia bezpiecznie na szlaku!!

  6. #76
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie

    Wątek został przesortowany zgodnie z sugestiami, reszta postów z tego wątku jest w Koszu (pt. Odpady z "Bieszczady zimą"). Prosze zatem od tej pory trzymac się tematu.
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  7. #77

    Domyślnie Rady

    Nie chcę nikogo odstraszać od Bieszczadów zimowych, bo piękne są niewymownie. Sugeruję tylko, by przygody z górami nie rozpoczynać od zimy, zaś przygody z zimą od Bieszczadów.

    Gorce i Pieniny, choć wyższe, są łatwiejsze do poznawania, niż zaśnieżone stoki Bieszczadu. Sam uczyłem się zimy (bo to nowy kierunek w Akademii Gór) właśnie na Pieninach. Krótsze szlaki, mniej śniegu i gęstsza sieć schronisk sprzyjają bezbolesnemu nabywaniu doświadczeń.

    Przed każdą zimową miniwyprawą starałem się poznać dany szlak na jesień. Choć wygląd szlaku zmieniał się nie do poznania, jego bieg pozostawał znany. Polecam tę metodę każdemu.

    www.gopr.com.pl -bezpłatne szkolenie "rycerzy szartoki", jakie warto odbyć przed każdym wyjściem. Choć niektóre części, w kontekście Bieszczadów wydają się śmieszne, to jednak rzetelna wiedza (bądź jej powtórka) nie szkodzą nigdy.

    W zimie nie idzie się na szlak samemu. Można samemu pójść do Mgiełki, Siekierki czy Eskulapa, ale nie na Wetlińską, czy choćby Jawornik. Może nieco demonizuję zimę, ale w kontaktach z tą panią (z innymi zresztą też) nadmiar ostrożnosci nigdy nie zawadzi.

    W B. lawin należy się obawiać w zasadzie tylko w okolicach Rawki, w reszcie partii nie ma groźnych stromizn. Natomiast zalegający śnieg niejednokrotnie tworzy zaporę, z którą trzeba dosłownie walczyć. Bo brnięcia po pas w mokrej brei wędrówką nie nazwę. Przyjemnością natomiast tak

    Na niektórych szlakach ("windach") z powodu dużego ruchu (i głupich miłośników ślizgów) szlak jest oblodzony i wyślizgany. Mocno przydają się wtedy kijki, ew. raczki.
    Problem dotyczy głównie połonin podchodzonych wszerz.

    Uważać na jedzenie i picie. Brak kalorii, odwodnienie i temperatura pochłonęły w Bieszczadach więcej ofiar niż wilki.

    Wychodzić w góry z samego rana, tak, aby mieć rezerwę czasu na powrót. Latarka powinna być częścią zestawu awaryjnego, podbnie jak NRC, czekolada, herbata i komórka.

    Uwaga na baterie we wszystkim co elektryczne. Zimno źle wpływa na ich żywotność. Baterie nosi się pod koszulą, w woreczku, prawie na gołym ciele. Baterie do komórki, latarki są wrażliwsze niż te "fotograficzne", ale wszystkie warto trzymać przy ciele do czasu użycia.

    Uwaga na wiatr.Przy 0 C przy 30 km/ h odczucie zimna jest takie samo jak przy -15 C.

    Uwaga na słońce. Śnieg odbija prawie całe padające światło (dlatego się od razu nie topi), więc na oczy pada więcej UV, niż na plaży w Sopocie.

    Telefon do GOPRu nie jest ujmą na honorze, a odznaką zdrowego rozsądku i szacunku do gór. Brakiem owego rozsądku i szacunku jest wspomaganie się zimą, na szlaku rozgrzewaczami żytnio-chmielowo-chemicznymi.

    W przypadku napotkania zbyt trudnych warunków (śnieg, śnieżyca, wiatr, temperatura, lód, szreń) lepiej powrócić i mieć co wspominać, niż samemu zostac przedmiotem owych wspomnień.

    W razie dalszych pytań (sprzęt, żywność, trasy, noclegi pod namiotem) proszę pisać, a w miarę możliwości odpowiem. Znawców zapraszam do polemiki.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  8. #78
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Uważać na jedzenie i picie. Brak kalorii, odwodnienie i temperatura pochłonęły w Bieszczadach więcej ofiar niż wilki.
    Nie są znane wypadki ofiar pochłoniętych przez wilki. Cała reszta do zastosowania. Przy przecieraniu szlaku w śniegu powyżej kolan 3 osoby są mokre z wysiłku po godzinie marszu. Lżej jest jak liczba osób jest większa. Wiele osób doprowadza się do skarjnego wyczerpanie, często z koniecznością interwencji GOPR i lekarza tylko dlatego, że wstydzili się zawrócić.
    Wędrówka zimą to piękna przygoda. Polecam dla bardziej wprawnych Smerek od Suchych Rzek lub Jaworca. Szlak często nie przetarty. Pyszna zabawa.
    Pozdrawiam zmarźlaków
    Długi

  9. #79

    Domyślnie No tak

    Długi, Ezechiel - Władcy Północy .

    Naprawdę chodzenie zimą byłoby całkiem łatwe, gdyby nie ten śnieg, wiatr i temperatura.

    Nie są znane wypadki ofiar pochłoniętych przez wilki.
    Wiem, że nie są, ale łatwiej kogoś przekonywać do racji nawiązując do mitologii bieszczadzkiej. ;-)

    Temat na dziś JEDZENIE.

    Człowiek torujący drogę, nawet na zmianę z innymi potrzebuje około 3500 kalorii, Doliczywszy do tego energię idącą na utrzymanie ciepła otrzymujemy wynik około 4500. To prawie dwa razy więcej niż na codzień. Podstawą jest solidne śniadanie (koniecznie na ciepło) Płatki, muesli, czekolada, mielona, chleb, i dużo wody. Warto wchłonąć nieco soli (np. w platkach), aby zapobiec odwodnieniu, ale bez przesady. Jedna czy dwie łyżeczki wystarczą na dzień marszu. Marek Kamiński, w trakcie wypraw do muesli dodawał łyżeczkę oleju, aby uzupełnić tłuszcz.

    Chyba od następnej wyprawy (Cisna-Smerek-Kalnica-Połonina Wetlińska-Połonina Caryńska, luty, namiot, 3 osoby) zacznę stosować ten patent.

    W trakcie wędrówki nieoceniony jest termos z ciepłą herbatą, kanapki i batoniki. Jeśli ktoś nie zna swojego organizmu nie polecam Gluckardiamidu, choć działa najskuteczniej w chwilach kryzysowych. Podobno Polopiryna, z powodu zmniejszenia krzepliwości krwi, pomaga zapobiegać odmrożeniom.Jak sprawdzę to opowiem.

    Nie warto lekceważyć obiadu, po powrocie z wyprawy. Wbrew pozorom człowiekowi nie zawsze chce się jeść. Czasem apatia zniechęca do jedzenia i picia i trzeba się zmuszać do konsumpcji. Regeneracja sił jest ważna.

    Na pocieszenie dodam, że marsze w kopnym śniegu wyrabiają piękną sylwetkę. Po prostu tłuszcz jest szybko zamieniany na kalorie. Ja po każdym namiotowaniu zimowym chudnę ok. 3 kg.

    Na deser polecam swoją relację z Sylwestra.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  10. #80
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2005
    Rodem z
    SANOK
    Postów
    33

    Domyślnie

    Co do jedzenie to polecam by przyrządzić samemu tak zwane musli. Kupić w sklepie suszone owoce (rodzynki, jabłka, śliwki) wszystko w domu zmielić drobno i wsypać do woreczka i wsadzić do kieszenie podczas drogi od czasu do czasu w małych ilościach jeść ( a przed połknięciem żuć). Wtedy nie jesteśmy głodni a w dodatku nasza kondycja się poprawia. A w dodatku mała garść takiego przysmaku jest porównywalna do 3 dużych kromek kanapek.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczady Zimą
    Przez jacusj17 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 17-02-2011, 23:48
  2. Bieszczady wschodnie zimą
    Przez cuecumber w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 27
    Ostatni post / autor: 11-02-2011, 19:34
  3. Bieszczady zimą
    Przez yeti w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 77
    Ostatni post / autor: 18-02-2007, 19:43
  4. Bieszczady zimą...
    Przez davson w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 13-12-2006, 15:06
  5. Bieszczady zimą
    Przez monali2 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 08-12-2005, 20:37

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •