Cytat Zamieszczone przez Barnaba
Ja przygodę z naturą zacząłem w ZHP. Wszyscy nosili to co się podobało drużynowemu, i wszyscy płacili srogo za jego konserwatywny gust. Docelowo mieliśmy wyglądać jak nasze wojsko sprzed iluś tam lat (zalezy na co się spojrzało). Dumny jestem z tego tylko, że wszyscy wyglądali tak samo. Taki start z kiepskim oporządzeniem jest moim zdaniem dobry! Człowiek wtedy wie, co jest konieczne, co przydatne, co zbędne, a co "bajerem".
To musiałeś miec naprawde słabego Druzynowego... Swoje łażenie zacząłem dzieki mojemu Bratu < I naprawde bardzo dziekuję mu za to > A w zethapie dopiero to rozwinęłem. Łaziłem w teren z wojskową " kostką", wojskowym kocem i pałatką... Niektórzy nazywaja to teraz "survival"... Ale z czasem i z przypływem gotówki zacząłem dostrzegać uroki śpiworów do -15... Namiotów z podwójnym wejściem czy tez zwykłych kijków narciarskich<bo nie posiadam trekingowych> Człowiek który chodził zimą do lasu w ubrany na "cebulke" w zwykłej kurtce lesniczance miał z tego wiele frajdy ale gdy zakupił cosik np: lepszego polara czy goreteksa od razu dostrzegał różnicę <to tak jakby przerzucić sie z trabanta na mercedesa... zupełnie inny komfort jazdy> Człowiek który łazi po górach czy też wspina się inwestuje w sprzęt bo wie że mu się to kiedys może przydać... :)

Pozdrowienia z < o dziwo> zaśnierzonej północy...