Ależ ja się nie łamię - jestem elastyczna;D. To był jeden z najfajniejszych moich bieszczadzkich eskapad! Nawet bagno nie dało mi rady:). A na "osłodę" wyjazdu, dostałam od bieszczadzkich przyjaciół litrowy słoik zacnego bimbru:DDD...
Zawitam tam nie raz jeszcze, chyba, że szlag mnie wcześniej trafi!
pozdrawiam tych z Warszawy, tych z Wetliny i innych, biesi wiedzą skąd jeszcze