Jasne, że tak...z tym, że lustrzanka cyfrowa to już wydatek kilku tysięcy PLN. Właśnie kumpel kupuje canona 350D z dwoma obiektywami (jeden "krótszy" drugi "dłuższy") za 3600.Zamieszczone przez gibos
Praca z takim aparatem to przyjemność, ala jak zwykle, "kij ma dwa końce": ten aparat wymaga solidnej torby, a nie zawsze chce się zabierać na wędrówkę dodatkowy bagaż. Najlepiej byłoby iść "na strzelanie migawką" z lustrzanką tradycyjną, lustrzanką cyfrową i cyfrowym, małym kompakcikiem...a to już dodatkowy plecak i niewielu z nas na to stać...To tylko tak na marginesie!
Co do właściwego tematu...
"A może aktualne fotki..." świadczą o tym, że jednak zainteresowanie jest i oby było nadal. Jak pisałem, fotografia to obraz zatrzymanego w biegu czasu i już namiastka historii.Zamieszczone przez Polej
Pokazywanie Bieszczadów w Bieszczadach praktycznie jest dla "nie-bieszczadników", gdyż bieszczadnicy (większość), tak mi się wydaje + moje doświadczenia, raczej walczą z codziennością niż chodzą na wernisaże. Próby tego typu są jak najbardziej wskazane - zawszeć to "sianie ziarenka".
Może warto byłoby w Bieszczadach wykorzystać pomysł z miejscowości pogranicza białoruskiego (nie pamiętam nazwy tej wioski białoruskiej) i umieścić fotogramy na płotach, ogrodzeniach, wiatach przystankowych...


Odpowiedz z cytatem