Na Wigilii nie byłem,ale właśnie wróciliśmy z Sylwestra. Był baaaaardzo udany i sympatyczny. Moim zdaniem ten Sylwester ostatecznie rozwiał wszelkie obawy, że nowa chata to już nie to, i że to stare se już ne wrati. Wratilo se i żyje. Może nawet lepiej. Jest wspaniała atmosfera, jest mnóstwo wspaniałych młodych ludzi i jest integracja z nami - starymi. Otryt trwa i nigdy nie zagaśnie.


Odpowiedz z cytatem