Ale na bębnach Ci grali... :DZamieszczone przez Bison
Co z tym browarkiemCzekam kiedy się odezwiesz
Pozdrawiam
Ale na bębnach Ci grali... :DZamieszczone przez Bison
Co z tym browarkiemCzekam kiedy się odezwiesz
Pozdrawiam
bertrand236
Bertrandzie!
Na bebnach grali ale za zamkniętymi drzwiami od chatki... A o piwiepamietam i najprawdopodobniej w poznainiu bede chwile po sylwestrze wiec nie omieszkam sie do ciebie odezwac...:D
http://www.flickr.com/photos/bison86/
http://picasaweb.google.com/Bison86
Po drogach wedrować, zrobić co tylko sie da aż sie dopełni czas...
A tak w ogóle to wesolosci i radosci Bisonek zyczy...
http://www.flickr.com/photos/bison86/
http://picasaweb.google.com/Bison86
Po drogach wedrować, zrobić co tylko sie da aż sie dopełni czas...
Widzę, że rośnie TWA ! (silnia). No, ale gdybym na swojej drodze spotkał tandem Astrowo-Anyczkowy to też bym pewnie leków na serce szybko zaczął szukać.![]()
Miła, serdeczna relacja, napisana dowcipnym językiem. Dziękuję, do zobaczenia i opisania
Pozdrawiam z dalekiej północy,
Marcin.
Wielkie dzieki Ezechiel :D , ale to jeszcze nie koniec...mały zastój świateczno-noworocznyZamieszczone przez Ezechiel
Ja za chwil kilka uciekam w górki
...ale obiecuje że wszystko uzupełnimy tuz tuz po Sylwestrze
![]()
"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,www.youtube.com/Anyczka24
Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."
www.anyczka20.fotosik.pl
Jak obiecałam, tak jestemMoje postanowienie noworoczne jest takie, co by jak najszybciej dokończyć relacje
![]()
Tak jak mówiłam podejście „dość” strome, ale za to szybciej będzie…zresztą satysfakcja wypływająca ze zmęczenia jest jak najbardziej słuszna. Myślę, że co niektórzy rozumieją o co chodzi. Astra oczywiście wypaliła do przodu…widziałam tylko gdzieś daleko przed sobą czerwony zarys postaci z czarnym „czymś” potarganym na głowie.![]()
Doszłyśmy do polanki...hmmm....
- „To co, szukamy cmentarza”?
- „Jasne!!!”
Tak więc w górę, w dół, w bok… cholerka nie ma go.![]()
- „Astra, ja jestem krótkowidzem”
Ech, trzeba było iść wzdłuż potoku, a nie na skróty, to "cintorin" sam by się znalazł. Nic to… późno już… idziemy dalej. W międzyczasie telefon do Irasa:
-„Przyjedziesz?”
-„Nie”
No tak, wczoraj była impreza pod Rawkami… wszystko jasne.Kiedy doszłyśmy granią do czerwonego szlaku, moim oczom ukazał się przepiękny widok. Liście z drzew opadły i odsłoniła się panorama na łąki Rabego i na jeziorko bobrowe. W tej chwili nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie czemu nie zrobiłam zdjęcia…ale koniec końców stwierdzam, że pewne rzeczy lepiej i przyjemniej oglądać na żywo.
![]()
Po raz pierwszy widziałam jeziorko z góry...wow…duże jest…ach te bobry…szalone. Osobiście wolę odkrywać taaakie widoki, niespodziewane, niestandardowe i pełne uroku. Bo ileż można patrzeć na Caryńską z Wetlińskiej lub odwrotnie. Korci mnie aby w tym miejscu kogoś zacytować, ale się powstrzymam… niech sam napisze.
Na Chryszczatej wiało potwornie, zimny wiatr odwiódł nas od zrobienia sobie postoju… tylko fotki, szybki sms do domu, że nie wracam jeszcze i schodzimy niżej nad urwisko, bo zimno i wieje. Na Astrze urwisko zrobiło ogromne wrazenie. Widok bardziej przestrzenny niż kilka tygodni temu, bo i liści mniej. Dreptamy dalej… droga jak droga… nie ma się co rozpisywać. Las, cisza, wolność dokoła… Astra nic nie mówi, ja też nie mam ochoty. Chłoniemy wszystko co wokół nas. :D Kiedy zeszłyśmy do drogi było jeszcze jasno i właściwie nie bardzo chciało się nam już iść do chatki, tym bardziej, że na pewno ktoś w niej był. No to po batoniku, co by lepsze myślenie było
![]()
![]()
![]()
-„Astraaaa, posiedźmy nad jeziorkiem i poczekajmy na łyska?”
-„Anyś, ale masz fajne zachcianki, dooobra!!!!”
"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,www.youtube.com/Anyczka24
Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."
www.anyczka20.fotosik.pl
Nad jeziorkiem słonko nieśmiało chowało się za góry. Robił się całkiem sympatyczny wieczór. No i oprócz nas i bobrów nie było tam nikogo. Pobiegałyśmy w te i nazadwokół jeziorka… bobrów nie zauważono. Skubane bestie. Miło tak się poszwędać bez celu, donikąd i gdziekolwiek czerpiąc satysfakcję z samego łażenia i chłonięcia otaczającego Cię świata. Moim celem było sfotografowanie łyska w pełni nad jeziorkiem, ale ponieważ był jeszcze daleko trzeba było na niego poczekać, co też z miłą chęcią uczyniłysmy :D
"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,www.youtube.com/Anyczka24
Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."
www.anyczka20.fotosik.pl
Achaaaa!!!!.....no i zapomniała dodać że Astra była tak bardzo zauroczona tym miejsce, za aż ja powaliło![]()
![]()
...ach te bobry
![]()
"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,www.youtube.com/Anyczka24
Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."
www.anyczka20.fotosik.pl
:DZamieszczone przez Anyczka20
No dobra Ala! Była czupryna rozczochrana, wiem, ale to może dlatego, że porząsałam głową w rytm Twojego nocnego półchrapania :P :D
![]()
Tak. To jesteśmy na Chryszczatej i Urwisku. Wow! Tak blisko szczytu (jakieś 50m na północ) a tak mało ludzi o tym wie.
Przyjemnie się schodziło ścieżką po krawędzi urwiska. Pamiętam, że opowiadałam Ali jak to kolega (jeden z harcerzy), nie wiedział co to jest huba :D Historia była taka: Pewnego dnia drużynowy i jego dobry kolega poszli do lasu szukac czegoś fajnego do harcówki (byl taki zwyczaj u nas). Chodzili i szukali, znaleść nie mogli. Zaświtała drużynowemu myśl, żeby może jakąś hubę dużą, ładną znaleść i zrobić na świecznik. Mówi więc do "Yellow'a" (taką miał ów kolega ksywkę): -"Yellow, uważaj na huby"... A Yellow z wyraźną obawą w oczach, sciszając głos, pyta: - "...Łukasz, a one mogą zaatakować?" :D :D :D
I tyle było mówienia :) Potem już w ciszy schodziłyśmy, aż pod Chryszczatą.Przy drodze, Ala poczęła zdejmować plecak i szukac tam czegoś. Zanim zdążyłam zapytać czego tak szuka, wlepiła mi batona w łapkę i nakazala zagryzac :)![]()
Dobra. Usiadłyśmy na pieńku i schrupałyśmy każda swojego batona do połowy a potem wymienilyśmy się tymi smakołykami :D Dobrze wiedziec na przyszłośc, jakie Ala zapasy ze sobą wozi (w masakrystycznych ilościach :D
![]()
:D ) Króciutko siedzialyśmy na tym pieńku pod Chryszczatą bo zaraz poderwałyśmy się do drogi nad Jeziorko Bobrowe. Był wspanialy, cichy, pogodny wieczór... Łysek miał duże szanse by sobie pozaglądać w lustro jeziorka, tak więc zapaliłyśmy ognisko, zrobiłyśmy sobie wspaniałą herbatkę z "prundem" (który to znalazłyśmy poprzedniego dnia na geocasche'u :) :) :)) i.... czekałyśmy... W międzyczasie oczywiście, wspaniale nam się ze sobą na przemian milczało i rozmawiało... Kiedy Ala zadzierała kontrolnie głowę do góry, to ja też, ale Łysek był jeszcze za nisko bo korony drzew zazdrośnie go przed nami skrywały. Ciepło ogniska, stoickie jeziorko, widokiem przypominające kanadyjskie krajobrazy i rozświetlający mrok Łysek w pełni... Od czasu do czasu, zimny, wyraźnie jesienny wiatr zagwizdał przecinając zadumkę w pół slowa. Cudownie swojsko minęły nam te 3 godzinki nad jeziorkirm. Łysek jednak wyjatkowo uparty był tego wieczora i nie wylazł z lasu choć świecił łuną jak "głupi". Zaczęło nam się trochę zimno robić. Wiatr się rozochocił i zaczął tańczyć wirażem, aż poiskrzyło na świata cztery strony z naszego ogniska. Ala spojrzala jeszcze raz na niebo, pomamrotała coś z niezadowoleniem do Łysego Urwisa i jak na umówiony sygnał zaczęłyśmy zbierać nasze szpargały do plecaków. Trudno. Innym razem Go dorwiemy :) Po zatarciu śladów naszego bytowania nad Jeziorkiem, potuptałyśmy w świetle głównego bohatera wieczoru do chatki. Słychać było tylko wiatr, który świrował pomiędzy drzewami. My nie mówiłyśmy nic...
Niemożliwe! O kurcze! W chacie nie ma nikogo! I jaki porządek!... Wprost nie moglyśmy dać wiary na to, co zobaczyłyśmy. A jeszcze wczoraj był tu taki gwar! Tyle ludzi, myśli w glos wypowiadanych, brzęk wszechstronnych czynności, ogień, który płonął aż dudniło i czadziało w chacie... A teraz... taka cisza i Żywej Dszy, choć tych Dusz z niewidzialnego wymiaru pewnie mnogość na nas patrzała. Taka cisza... Jedyny towarzysz Potok, do głosu dziś szumnie doszedł i szumiał...
Pozdejmowalyśmy plecaki, napalilyśmy w piecu... Herbatka, cisza, potok, cisza, ogień, cisza, zadumka... i cisza... ta oczarowala nas bardzo i dłuższa chwila minęła, zanim zaczęłyśmy dyskusję...
V CZART Granie
Dodam tylko, że cudnie się dumało, bajało nad ogniem. Co ja Wam będę mówić… takie chwile dzielenia ognia na dwoje, przepełnione spokojem dobrze robią na duszy, sprzyjają rozmową o treściach różnych. Słychać tylko jak jezioro ciszę wdycha. Herbatka- rozgrzewajka ku polepszeniu i tak już radosnego samopoczucia. Nocka przy pełni księżyca bardzo jasna, droga oświetlona jego blaskiem.. wycia wilkołaków niestety nie odnotowano… jest coś wspaniałego, czego nazwać nie umie w wędrowaniu nocą…ech… szczególnie taką jasną nocą.
"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,www.youtube.com/Anyczka24
Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."
www.anyczka20.fotosik.pl
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)