W sprawie chrapania:
Polej napisał:
"Trzeba było wykorzystać gwizdek Gwizdanie pomaga"
No taaaak... Ale gwizdek oddałam komuś, kto go znajdzie na geocasche'u... Bylby gwizdek na KRASNALE PÓŁCHRAPKI a nie na niedźwiedzie. Tam pikuś niedźwiedzie przy KRASNALKACH PÓŁCHRAPKACH :D :D :D
Ehahahahaha... No tak... Mamy Krasnala Półchrapka i z Tymże oto Krasnalem, 12 listopada 2005 roku, powędrowałam w kierunku pewnej chatki pod Chryszczatą :) Z miejsca, gdzie ukryty jest bieszczadzki geocasche, to już tylko rzut beretem :) Poszłyśmy więc leśną drogą w górę potoku, który szumnie dawal znać o sobie. Pogoda przyjazna, Cisza cichsza była niż zwykle, tak, że wszystko słychać było... najmniejszy szelest, kropelki szronu spadająde z jednego liścia na drugi, najlżejszy podmuch... Ocieranie się naszych supratexowych kurtek też było slychać... Od czasu do czasu przystawałyśmy w bliżej nieokreślonym celu... jak zwykle rozglądając się dookoła badawczo... Jak każdemu wiadomo podejście badawcze do spraw Natury niesie ze sobą pewne reakcje skutkowe :) Czemu więc u nas miałoby byc inaczej? :D... Wypatrzyłyśmy bowiem dwa pojazdy sporych gabarytów hehehe... I kurcze, aż mi się zamarzyło przez moment znaleść kluczyki gdzies pod siedzeniem (nawet się rozglądałam, ale ani huhu...:()... nic to... szkoda... Choć w pojęciu Ali to chyba "całe szczęście"... (nie mam prawa jazdy nawet kat. B co tu mówić o kat.C![]()
![]()
![]()
![]()
). Mimo wszystko, by złagodzić uczucie rozgoryczenia brakiem reakcji pojazdów naszą obecnością... Powłaziłyśmy do środka tak czy siak :D ... CDN...
![]()


Odpowiedz z cytatem