Cytat Zamieszczone przez Anyczka20
zza zakrętu wyłoniły się dwa „samochodziki”. Twisted Evil Laughing Jeden duży drugi mały. Astra jak to na drabiniare przystało zaraz zrzuciła plecak, wdrapała się na górę i zaczęła rozpracowywać automobile. Hehe…w sumie nic przeciwko bym nie miała gdyby znalazła kluczyki…
No nie znalazłam, chciałam coś z finką i kabelkami pokombinować, ale już raz kombinowałam tyle, że przy łódkach jakiś czas temu :D i nie wyszło.... Odpuściłam. Sumienie czyste wciąż:D

Poszłyśmy dalej. w górę... I już miałam zapytać czy "daleko jeszcze Papo Smerfie, bo na moje oko to gdzieś tu..." no i aż podskoczyłam... Śliczna, mała chateczka wyrosła nagle niewiadomo skąd, stojąc skromnie w kępie zieleni... "Jaaaacież... jak to mało do szczęścia mi trzeba..." Cisza, spokój, chatka, góry, las... i Ala :P :D :) "... Pusto w środku, drzwi na oścież otwarte w gości zapraszają...

Szybko uwinęłyśmy się z ogniem, herbatką i smaczną kolacyjką. Przez chwilę nic nie mówiłyśmy, chłonąc ciepło przyjaznego ogniska... Dość łatwo zatopić się w ognikach i tanecznym rozbłysku... "Cudny dzień, cudna noc..."- Przemknęło gdzieś w niewypowiedzianym zwrocie. Ala napaliła w piecu.... A właściwie... to chciała mnie zaczadzić. Tak nawaliło dymu jakby siaka dziura w kominie była. Otworzyłam drzwi, choć piorun jeden, zimno takie, że jasny szlag... Ale niech będzie! Otworzyłam... i zaczęłam łzawiący dym wyganiać... Ale zabawa: Ja dym z chaty a Ala dym do chaty... Dobra Ala. Poddaję się. Pali w oczy, ciężko oddychać, niewiadomo czy przeżyjemy do rana... Ale niech Ci będzie :P :) To ja może książkę jakąś poczytam... Przypomniało mi się, co ze sobą wzięłam... Miałam zrezygnować z tego pomysłu, ale pomyślałam, ze jak będę rozmówki francusko- polskie uskuteczniać to Ala "da se siana" i przestanie "ogrzewać" chatę do 7 stopni w plusie (tyle maxymalnie chyba mogła wygrać)... "Dala se siana" :D :D :D i wzięła się za sesje zdjęciową... autoportretową (tak w zamyśle miało być a widzę, że mnie też przyłapała spryciara )...

Poukładałyśmy się w końcu do śpiworów i w zażyłej rozmowie (nie pamiętam jak) zasnęłyśmy... Budziłam się kilkakrotnie tej nocy z zimna. Śpiwór kiepski, wysłużony... Temperaturka pt. "kupuję nowy puchowy śpiwór!"... Budziłam się... słysząc miarowe pochrapywanie bieszczadzkiego Krasnala, śpiąc z nim "głowa w głowę" :D :o :o :o