Sugeruje to od początku, bo jak pisałem należe do tych, którzy wierzą, że głodne wilki mogą zatakować człowieka - choćbym miał sie tym narazić na smieszność. Podchodzenie wilków do gospodarstw nie jest niczym nowym, ani też szczególnym w Bieszczadach, co pojawiło sie nagle dziś, rok czy 5 lat temu. Trzeba sie tylko nauczyć z tym zyć.Zamieszczone przez joorg
Mnie najbardziej niesmaczy stanowisko sołtysa zaprezentowane w dzisiejszym artykule - a tu już nie jest to kwestia stronniczości. Sołtys jest przedstawicielem władzy samorządowej i ma załatwiac wszystko na drodze prawnej, nawet gdyby miało to trwać bardzo długo. Albo zyjemy w państwie prawa, albo dalej w Średnie Wielkie PGR i dopuszczamy takie myslenie. To po pierwsze. Po drugie sołtys udzielając "wywiadu" wypowiedział się nie tylko jako sołtys, ale równiez jako mysliwy. Łowiectwo ma bardzo wielu wrogów (w mojej osobie na pewno nie) i PZŁ robi naprawde duzo by wizerunek tej grupy był coraz lepszy, aby myśliwy nie kojarzył się tylko z bezmyślnym tepieniem zwierzyny, ale też z tym czym zajmuje się głównie: dokarmianie, poletka, inne prace na rzecz lasu, itp. Tymczasem ten pan krzycząc, że będzie truł wilki psuje ten wizerunek, nie zasługuje na miano myśliwego w takim rozumieniu jak ja do tej pory odbierałem myśliwych. Za taką wypowiedź powinien wyleciec na zbity pysk z szeregów mysliwych, bo takie bzdury psują dobre imię tych sposród nich, którzy mają zasady i honor. Tak samo jak nadaje się uprawnienia do polowań, tak samo powinno się je odbierać, bo ktos sobie zawsze dopowie: acha, teraz chce tak robić to pewnie już próbował, a może inni mysliwi tez tak robią, a może nie tylko wilków sie tak można pozbyć, a może. To ma swoją nazwę: kłusownictwo, tyle, że kłusownik przynajmniej zabierze i wykorzysta. Mam nadzieję, że sołtys rzuca słowa na wiatr w porywie emocji, które mogą w takiej sytuacji zdarzyć się kazdemu.


Odpowiedz z cytatem