Mała dygresja. Wpadł mi ostatnio w rece magazyn CKM. Ciekawość niewieścia kazała mi go gruntownie obejżeć:). Nie będę komentować tej "literatury", bo tego niewarta. Zainteresował mnie jednak obszerny artykuł poświęcony "turystycznym" polowaniom na wilki na Białorusi. Z artykułu zionęło wrecz zapachem krwi. "Myśliwi" przekonywali jakim to wspaniałym zajęciem jest strzelanie do wilków (z pokładu helikoptera), jak bardzo męskim i pzynoszącym chwałę...Być może to nie byli myśliwi o jakich wspominał Piotr, dla mnie jednak idea myślistwa bez względu na formę jest niezrozumiała (czyt. chora). Zdarzało mi się dokarmiać zwierzęta (na szczęście nie wilki:)) i sadzić młodnik, a jakoś nie jestem ani myśliwym, ani leśnikiem. Chciałabym wiedzieć na czym polega honor myślistwa. Zabijanie dla przyjemności, w dodatku w nierównym pojedynku nie bardzo kojarzy mi się z honorem!