Też pamiętam. Do wiązań kandahar miałem buty oficerki. A kijki były leszczynowe, nie bambusowe. Bo bambusy nie rosły u nas, a leszczyna tak. Pod górkę koło lasu wychodziliśmy jodełką albo bokiem, bo nie wiem czemu nikt wyciągu nie zbudował.
Bawiliśmy się jak złoto, za free.
Co nie znaczy, że obecnie nie używam plastikowych butów i wyciągu, najchętniej krzesełkowego.
Chciałbym popróbować narciarstwa biegowego, sprzętu nie mam, kupować od razu nie chcę, bo nie wiem czy mi się spodoba ta zabawa.
Gdzie takowy sprzęt pożyczyć i do jakieś lajtowej ekipy dołączyć?
Hę?



Odpowiedz z cytatem