Strona 8 z 9 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 71 do 80 z 85

Wątek: Kijki trekkingowe

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Hmmm, no cóż Heniu, ja myślę, że dwie krótkie wycieczki to troszkę za mało by móc je w miarę obiektywnie ocenić. Ja też przez kilka lat testowałem różne takie i jedno jest pewne, nigdy bym się nie decydował na inne mocowanie niż takie jak u tych Twoich, gdyż wszystkie te działające na zasadzie wewnętrznego trzpienia rozporowego były doniczegowate (w tym nawet firmy Leki). Wszystkie przy wędrówce w topniejącym śniegu czy obfitych opadach składały się pod ciężarem człowieka a te tańsze służyły do pierwszego mocniejszego ich dokręcenia. Od kilku lat katuję najtańszy model Black Diamondów - Trail (już drugi - pierwsze zgubiłem :)) i nie mam do nich żadnych uwag. W promocji jak się poszuka można je kupić za 210 - 230 zł. Mam je kilka lat, wytrzymały kilkadziesiąt dłuższych wyjazdów i tyleż krótszych o każdej porze roku i w różnych warunkach atmosferycznych.
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  2. #2
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,834

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Ja mam takie najprostsze z Decathlona, zielone, skręcane. Używam tylko w zimie w górach do transportu - z ciężkim worem. Mają już z 6-7 lat i są ok.
    Pozdrav

  3. #3
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
    Ja mam takie.... zielone, skręcane. (...) ...i są ok.
    Wiadomo, że zielone są najlepsze , moje niestety są czerwone
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  4. #4
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,834

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Czerwone jest wredne
    Pozdrav

  5. #5
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Ja swoich nie wybierałem pieczołowicie jak Don. Po prostu dostałem ze słowami "masz i spróbuj, nie oddawaj".
    Były podejrzanie czerwone.
    Teraz gdy biorę je w góry, to darczyńcę wspominam ciepłym słowem.
    Takie zwykłe, skręcane, dobre bo polskie (nie wiem gdzie produkowane )
    Po raz kolejny firma Fiord Nansen mnie nie zawiodła.
    Podarunek nie zobowiązywał mnie do reklamy produktu.
    Odpowiadam jedynie na apel Enrico by dzielić się doświadczeniem
    Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać

  6. #6
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,249

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Cytat Zamieszczone przez długi Zobacz posta
    (...)
    Takie zwykłe, skręcane, dobre bo polskie (nie wiem gdzie produkowane )
    Po raz kolejny firma Fiord Nansen mnie nie zawiodła.
    (...)
    Utwierdzasz mnie w przekonaniu , że wybierając się na lekką traskę każde kijki mogą być pomocne ułatwiając podchodzenie i asekurując schodzenie. Nie ma co się wysilać na zbędne wydatki i robienie doktoratu. Ot wpadamy do sklepu, kupujemy i mają nam służyć.
    Temat staję się istotniejszy , gdy wybieramy się na wędrówkę na ciężko (pełny plecak = pełne obciążenie) w dodatku system skręcany który doskonale sprawdza się letnią porą zimą jest mocno zawodny.
    Dlatego pozwolę sobie o sugestie ; dokonując wyboru kupowanych kijków weźcie pod uwagę jak będą użytkowane, aby zbędnie nie przepłacać. Ale gdy ciężki los każe Wam wędrować zimą w dodatku z załadowanym plecakiem to lepiej zdać się na sprawdzone rozwiązania w ekstremalnych warunkach.
    Browar napisał
    Używam tylko w zimie w górach do transportu - z ciężkim worem
    Jak rozumiem używa ich gdy pełni rolę św. Mikołaja z ciężkim worem pełnym prezentów , ale Browarku ! lepiej byś się prezentował z pastorałem (nie mylić z Pastorem)
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 07-06-2015 o 21:46

  7. #7
    diabel-1410
    Guest

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Będąc na kursie zimowym w Tatrach spotkałem się z opinią iż k kijki dobre są ale ich używanie może doprowadzić do poważnych urazów.Tłumaczył instruktor to tak że bez kijków idziemy wolniej,bardziej się męczymy ale w razie W nasze stawy i mięśnie szybciej zareagują na zagrożenie niż w przypadku gdy kijków używamy.

  8. #8
    Bieszczadnik Awatar Mamcia DwaChmiele
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    423

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Ja używam kijów praktycznie odkąd chodzę z ciężkim plecakiem. Choć nie, wcześniej, chodząc z lekkim też używałam. W każdym razie używałam ich zanim jeszcze to zaczęło być modne. Powód prosty - chodząc bez kijów bolą mnie kolana tak bardzo, że niesposób zrobić kroku po kilku godzinach marszu po górach. Z kijami nie mam tego problemu.

    Ale do rzeczy. Pierwsze moje kije były no name - jakieś takie z tych tańszych. Zwykłe, skręcane w 2 miejscach, gumowa rączka, zwykły regulowany pasek na nadgarstek. Kije te służyły mi przez kilka lat. Raz nawet (ku uciesze sir Bazyla i krzychuproroka) osunęła się pode mną ziemia i potoczyłam się w dół, niechcąco aczkolwiek skutecznie wbijając kij w ziemię. Kij się wygiął, ale zatrzymał mnie przed dalszym spadaniem. Krzychuprorok wraz z Bazylem kij naprostowali i choć nie składał się do końca, służył mi dalej przez kolejny rok. Aż ukradziono mi te wysłużone kije spod Chatki Puchatka.

    Kolejne kije nabyłam na stacji BP za punkty z programu lojalnościowego. No name. Używałam ich kilkanaście razy, mój (większy) brat również. Nadal działają.

    I po tych kilku latach nie wydałabym na kije więcej niż 100 zł.

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar Mamcia DwaChmiele
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    423

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Zdradzę Wam jeszcze jeden patent. Wiadomo, że większość kijków dostępnych na rynku, jest produkcji chińskiej. Nie mówię o tych "z metkami", bo tu się nie orientuję. Mówię o większości - o tych tańszych. Nauczyłam się już, że wiele rzeczy (nie tylko kijki) produkcji chińskiej, warto kupować u źródła. Po co opłacać tych wszystkich pośredników, sklepy, sprzedawców, marketerów, jeśli można kupić detalicznie w Chinach, bezpośrednio od producenta. Za przesyłkę się nie płaci (ja wybieram oferty z FREE SHIPPING). Wiele rzeczy już w ten sposób kupiliśmy, często za połowę polskiej ceny, a czasem wręcz korzystniej.

    Oferta kijków:
    http://www.aliexpress.com/wholesale?...trekking+poles

  10. #10
    Szkutawy
    Guest

    Domyślnie Odp: Kijki trekkingowe

    Korzystając z okazji, podepnę się do tematu i przedstawię swój ranking, test i opowieść kijkową, ale tyczyć się to będzie w głównej mierze innego surowca niż sztuczny. Jeśli uzna ktoś ten tekst za przydługi, to wcale nie musi go czytać, bo nic nie straci, ani nic nie zyska.
    Pierwszy raz z tego urządzenia korzystałem w Tatrach osiem lat temu....

    Kijek znaleziony prosto w krzakach....


    Kiedy jeszcze wydawało mi się, że wszystko mogę, udałem się na Czerwone Wierchy. Pogoda wspaniała, a droga wejściowa minęła błyskawicznie. Obrałem kierunek na Kasprowy Wierch i kiedy pokonywałem przewyższenia poczułem nasilający się ból w lewym kolanie. Później zaczęło boleć prawe, a wszystko nasilało się podczas zejść. Jakoś dawałem radę, ale im bliżej Kasprowego tym gorzej. Kiedy doszedłem do celu musiałem już z godzinę posiedzieć. Rozważałem nawet możliwość zjazdu kolejką, ale jakoś się nie zdecydowałem. Pokuśtykałem powoli na dół. Bolało jak cholera i po jakimś czasie kiedy to szczątkowa roślinność drzewiasta się pojawiła, zanurkowałem w krzaki i wyciągnąłem z nich mój pierwszy drewniany kijek trekingowy. W Olczy pojawiłem się gdy było całkiem ciemno i jestem pewien, że bez tego kijaszka nie wiem kiedy bym dotarł na miejsce. Po powrocie nie myślałem już o tym i kij wyrzuciłem do rowu.

    Pierwsza kijkowa konstrukcja (model 2013)...


    Po niedługim czasie pojechałem w Karkonosze, co by sprawdzić jak tam kolana. Zaplanowałem powolne wejście i częste odpoczynki. Wszedłem Kotłem Łomniczki, a później grzbietem do Przełęczy Sowiej i z niej zejście. Nie było tak źle, ale coś tam w kolanie czułem. Rozpocząłem raczej wolne chodzenie po górach i wszystko dość długo było ok.
    Kiedy we wrześniu 2013 roku wchodziłem na Bukowe Berdo od strony Mucznego, znowu lekko poczułem lewe kolano. Mając wcześniejszą nauczkę od razu zacząłem szukać kija i nic konkretnego nie mogłem znaleźć. Złapałem więc zleżałą trzymetrową gałęź i trzymając w rękach za cieńszy koniec przywaliłem w pień. Później powtórzyłem akcję z drugiej strony skracając tym lagę i takim sposobem zostałem konstruktorem kija trekingowego. Wiele pracy to mnie nie kosztowało. W końcu tylko dwa szybkie ruchy i jeden balans ciałem, co by w łeb odłamkami nie dostać. Fajnie sobie wszedłem i zszedłem i nic mi nie było. Od tej pory bez kijaszka po górach nie chodzę, a tego z Bukowego Berda jak i inne mam na pamiątkę....

    1.jpg

    Solidny i wytrzymały kij marszowo-bojowo-asekuracyjny (model 2014)...


    Kiedy nastała zima pomyślałem, że bardziej się przyłożę i dopracuję temat, żeby sęk nogawki nie rozdzierał i zadziory się na dłoniach nie robiły od nieobrobionego drewna, a czas zimowy przyjemniej płynął.
    Wyszukałem w lesie bukowy odcinek i delikatnie go ręczną piłką przyciąłem z naddatkiem, a następnie powoli okorowałem. Miał fajne guziołki i sęki co chwyt dobry i pewny miały uczynić, a mało tego, regulacja nie była potrzebna, bo pewność i ergonomiczność w chwycie była i wyżej i niżej. Pieczołowicie i lekko wyostrzyłem cieńszy koniec i zabrałem się do obróbki grubym papierem ściernym, a następnie bardzo drobnym. Kijek był gładki jak pupcia niemowlęcia. Lekko go przyozdobiłem, żeby nikt nie myślał, że to taki zwykły kij i był gotów. Waga jego niemała (ale nie bardzo uciążliwa), oraz gatunek drewna pozwalały na funkcje nawet obronne, bo można było kogoś po plecach zdzielić nie obawiając się o połamanie, a lekko łukowate jego wygięcie mogło świadczyć o dobrej aerodynamice na wietrze. Kij sprawdził się wyśmienicie i przez rok intensywnego użytkowania wygląda prawie jak nowy. Stępiła się tylko lekko jego końcówka, ale cóż ....w końcu to drewno.

    3.jpg

    No, a może jednak kijek fabryczny z czegoś tam....


    W kwietniu, na tydzień przed „majowym zawaleniem gór” jedziemy w Karkonosze. Pakujemy się na lekko, na dwa dni... i kolejny dylemat... a może zabrać ten kijek Rockcośtam co to leży w domu. Nie chodziłem z nim, ale sobie kalkuluję, że kij to może kij i tyle, a człek bardziej wkomponuje się w tę współczesną turystykę i z drewnianą lagą nie będzie wzbudzał aż takiej sensacji wśród Czechów, Niemców i naszych rodaków preferujących szybkie, zdrowe i modne przejścia górskie na znanych, lubianych i obleganych szlakach. Po krótkiej kalkulacji wybrałem tan wariant. Kiedy ruszyliśmy, to sobie coś tam wyregulowałem i dalej idziemy. Najbardziej wkurzał mnie ten pasek co to rękę (czytaj dłoń) tam się wsadza. Poirytowany tym... raz wkładam, a raz wyciągam... zupełnie jak nowicjusz. Po chwili syn mówi... ojciec pokaż tego kijaszka. Przymierzył się i mówi... eeeee ... mogłeś swoją lagę wziąć.... No ładnie myślę, ale cóż zrobić. Idziemy. Zaczął się śnieg, a ja nie wziąłem tego helikoptera co to się go na koniec kijaszka zakłada, żeby w śnieg się nie zapaść. No i wpada on później raz po raz, a jego gładka powierzchnia to aż nadaje poślizgu i szybkości w tym wpadaniu. W końcu i ja razem z nim nabrałem pędu i w okolicach genitaliów się zatrzymałem. Dobrze, że jest skręcany (oczywiście nie o genitalia mi idzie, a o kijek)... włożyłem go do plecaka i to na tyle. Może komuś pasuje... mimo wszystko potrafię to zrozumieć, ale tylko jak nie ja z tym idę....
    4.jpg5.jpg

    Lekki wszechstronny kijek szybkochodzący (model 2015)...


    Posiadając pewien bagaż doświadczeń w tym temacie zapragnąłem nowego modelu. Łaziłem po lesie dosyć długo i koniec końców znalazłem pewien półfabrykat kruszynowy do obróbki. Miał on zapewnić lekkość, a dodatkowo jego smukłość zdecydowanie miała obniżyć wagę. Dzięki temu moja prędkość wzrosła z 2,5 km/h na 3km/h. Końcówkę mocno zaostrzyłem, aby jednak zachować funkcje obronne, bo przecież po uderzeniu w plecy może się połamać, a tak to chociaż dźgać przynajmniej wroga można. Nie było tak źle (na serio), ale produkt okazał się jednowyjazdowy z powodu ścieralności. No cóż ... miękkie drewno i kijaszek kruszynowy po jednym wyjeździe wyglądał jak bukowy po roku użytkowania.

    3a.jpg

    Przyszłość, marzenia, plany....


    Jesienią jest planowana premiera nowego modelu łączącego niebywałą wytrzymałość z lekką wagą, co umożliwi przyjemne rozkoszowanie się wędrówką w każdych warunkach, a zimą moja manufaktura rozpoczyna prace z materiałem brzozowym i grabowym...aby zaspokoić najbardziej wybredne gusta w roku 2016...

    Czego oczekują użytkownicy kijków „drzewniannych”...


    Ludziska mają różne preferencje... lekkość, szybkość, korkowata rękojeść, kolor, wielkość i wydajność tego helikoptera,a niektórzy to nawet piwo z „kija” lubią. Na ten przykład proszę zerknąć na zdjęcie tych jegomościów z kijaszkami...

    6.jpg

    Niby podobne w swej ciękości, lekko ortodoksyjne poprzez nie okorowanie, ale zdradzające swym rozmiarem różne preferencje swych użytkowników. Poprzez ich długość widać, że Piskal ma dłuższy kijek, który służy mu do odciążenia prawego ramienia na którym podynduje plecaczek. Zbyszek natomiast, potrzebuje jako użytkownik GPSa i aparatu fotograficznego odciążenia rąk podczas operowania tym sprzętem i preferuje kijek krótszy, który wygodnie można oprzeć w zagłębieniu między pachwiną, a biodrem.
    Inni łapią kijem równowagę co by w zmęczeniu i utrapieniu nie runąć na glebę...

    7.jpg

    Ważne są też związki emocjonalne. Tu na zdjęciu jest czterech ludków..... no i co? Koło każdego kijaszek jak najlepszy kompan leży...który zrozumie, pocieszy i nie będzie krzyczał...

    8.jpg

    Na koniec napiszę o kiju z Balnicy. Widziałem, jak jakiegoś dusiołka Duchprzeszłości dziargał na tym kiju przy ognisku. Później stał tam opuszczony, aż przygarnął go Piotrek i wziął na wędrówkę (a w końcu zabrał do Będzina). Był krótki... trochę taki krasnoludkowy, ale i on oprócz swych artystycznych walorów miał też bardzo praktyczne. Można z nim się wspinać po bardzo stromym zboczu, gdzie stanowi wspomaganie napędu 4x4, lub poganiać Żubra, albo pomóc sobie dźwignąć Tatrę....

    9.jpg

    Sorry za te ciągnące się wywody, ale cały dzień na słońcu swoje zrobił...

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Daniel i moje kijki które zostały w jego aucie...
    Przez calanthe w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 21
    Ostatni post / autor: 21-06-2011, 22:15
  2. Kijki teleskopowe i nie tylko
    Przez Herme$ w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 39
    Ostatni post / autor: 26-07-2009, 13:31
  3. Kijki do Nordic Walking
    Przez KKKrzychoo w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 30-09-2007, 19:32
  4. Alpy, Bieszczady i kijki trekkingowe
    Przez Szaszka w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 18-09-2003, 22:02

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •