Kija buczynowe mają znacznie więcej zalet:
- są doskonałe do sprawdzania głębokości pokrywy śnieżnej, nie zatrzymują się bowiem na jej powierzchni jak kijki stalowe/aluminiowe/węglowe z dużymi talerzykami,
- powodują równomierny rozwój wszystkich partii ciała, swoją masą obciążają bowiem również ręce, barki i kręgosłup wyrównując przeważające w wędrówce obciążenie nóg,
- służą znacznie lepiej jako środki przymusu bezpośredniego w sytuacji zagrożenia, na wszelki wypadek należałoby nosić jednak dwa (jak powszechnie wiadomo do obrony przed atakującym psem niezbędne są dwa kije - jeden daje się do gryzienia a drugim się okłada atakujące bydle),
- w potrzebie można zrobić z nich małe ognisko.
Kijki buczynowe to jest to!
Ja niestety zostałem obdarowany rok temu "nowoczesnymi" kijamiZamknięcia działają zawsze i w każdych warunkach, można je obsługiwać nawet w grubych rękawicach (nic się tam nie przekręca tylko zamyka się je i otwiera), nie składają się nawet pod dużym obciążeniem, mają dodatkową gąbkę poniżej rączki (bardzo wygodne, gdy trzeba przez chwilę chwycić kij niżej, np. przy przejściu w poprzek znacznej pochyłości) i bajerancki, anglojęzyczny napis na boku
No i, ponieważ są dwa, pomagają przy utrzymaniu równowagi zarówno przy poślizgach w lewo jak i w prawo.
Ale ogniska z nich nie zrobię![]()



Odpowiedz z cytatem