Ja swoich nie wybierałem pieczołowicie jak Don. Po prostu dostałem ze słowami "masz i spróbuj, nie oddawaj".
Były podejrzanie czerwone.
Teraz gdy biorę je w góry, to darczyńcę wspominam ciepłym słowem.
Takie zwykłe, skręcane, dobre bo polskie (nie wiem gdzie produkowane)
Po raz kolejny firma Fiord Nansen mnie nie zawiodła.
Podarunek nie zobowiązywał mnie do reklamy produktu.
Odpowiadam jedynie na apel Enrico by dzielić się doświadczeniem


)
Odpowiedz z cytatem