Kościelec przy dobrych warunkach zimą to nie jest coś niemożliwego, oczywiście trzeba mieć trochę sprzętu (raki, czekan), dobre ubranie i (co najważniejsze) - doświadczenie zimowe. Że nie było widać szlaku, to akurat bez znaczenia, warianty zimowe akurat często są prowadzone inaczej niż szlaki wykorzystywane latem, ze względu na zagrożenie lawinowe. I akurat na Kościelec zimą samotnie bym się nie wybrał. Natomiast Orla zimą to już w zasadzie wyprawa taternicka.
A na Wetlińskiej owszem, nie spadniesz, ale jak Cię zadymka złapie, o co nietrudno, to łatwo zabłądzić i noc może złapać. A do rana na mrozie nie każdy przetrzyma.
Żeby już skończyć porównania wypadkowe Tatry - Bieszczady: Owszem, w tych drugich nie ma praktycznie przepaści powodujących w razie poślizgu natychmiastowy i definitywny skutek. Poza kilkoma stokami nie zdarzają się tam lawiny. Co nie znaczy, że można sobie Bieszczady lekceważyć i mówić, że to łatwe górki. Stracić zdrowie lub życie można nie tylko w wyniku upadku.