Ja podziwiam wszystkich samotnikow ktorzy wedruja samotnie w gory. Sa to dla mnie wielcy ludzie wielcy duchem jak i zapewne swa aparycja, bo przeciez huherko, nie moze chodzic samo przecie po lesie bo a nuz spotka misia i ten mu zrobi kuku i wymiesza gline...... Ja tak nie potrafie sa to na pewno takze ludzie niesamowicie poetycy przecie samotnosc wzmaga refelksyjnosc tak wiec na pewno jak takiego spotkam to uslysze wiersz. Przepiekny wiersz ktory poruszy mnie i bedzie o bieszczadzkich aniolach badz zakapiorach, a slyszal go bede w gospodzie "Pod krzywym przyrodzeniem czada" bodz u konkurencji "Pod prostym przyrodzeniem Biesa" gdzies Wetlinie.Klimat bedize idealny, wiec swiatlo bedzie w polcieniu atmosfera lekko zadymiona z dalla bedzie sie saczyla muzyka SDmu kawalek "bieszcadzkie anioly na emryturze",nad wszystkim bedzie panowal halas stukajacego szkla o blat drewnianych stolow "nie ludzka reka uczynionych" z wyrezanymi elementami fallicznmi a tlum ludzi bedzie sluchal bieszczadnika Dlugiego VIcka ktory bedzie kazał wsem jak nalezy o swych przewagach i o swych porazka bo przeciez z tlumem pijanych i wscieklych smolarzy kto wygra ? Zplentuje wszystko tym jak dorobil sie ksyswy Dlugi Vicek.... oh jak to musi byc klimatycznie a tak samotnie czlowiek sobie sam nie pochodzi bo strach las taki duzy a ja taki maly mam stracha po prostu. Podziwiam wszystkich ktorzy chodza sami Sa zapewne wielcy ludzie.....