Witam,
Wydaje mi się że kłopot chodzenia samemu dotyczy wybieranej drogi. Bieszczeady nie są to specjalnie trudne góry, nie trzeba poręczować, brak łańcuchów itp sprawia że są to góry dla przeciętnego śmiertelnika mającego jakieś pojęcie na temat chodzenia po górach. Nie mówie, ze dla każdego bo żeby iść samemu trzeba mieć jakąś wiedzę na ten temat, tym bardziej w bieszczadach, gdzie szlaki bywają bardzo różnie znakowane, czasami wogóle brak oznaczeń (niebieski szlak z Sanoka), hehe.
Sprawa zaczyna się komplikować gdy chcemy połazic sobie na dziko, bez ścieżek, chcemy skorzystać ze strumyków, jarów itp. Kiedy zaczynałem swoja przygodę z chodzeniem na dziko, przez 2 sezony chodziłem ze znajomymi, którzy byli bardziej obyci w temacie - teraz w zasadzie wolę pochaszczować sobie niż wspinać się na połoniny. Nie dlatego, że nie lubie ludzi ale jest to dla mnie zawsze jak jakieś wyznanie, nigdy nie wiadomo co się przydaży, nie wiadomo czy sie trafi (zapraszam do relacji 'Na dziko przez Łopiennik').
PS. Kiedys to były czasy jak nie było komórek! Ale namawiam do ich noszenia, nie wiadomo kiedy się przydadzą !!


Odpowiedz z cytatem