Jarek,
Bieszczady to specyficzne miejsce, taka polska Alaska. Statystycznie jest pewnie więcej fajnie zakręconych ludzi, niż gdziekolwiek indziej.
Jeżdżę od wielu lat na Otryt, kilka lat jeździłem po wioskach, kiedy budowałem swój dom pod W-wą, nie wchodząc na Otryt. Wszystkich fachowców i materiały ściągałem właśnie z Biesów. Z Majstrem, świętej pamięci, zaprzyjaźniłem się, szczerze. To był cieśla. I artysta. Dużo mnie nauczył, a ja jego. Miał 3 klasy i słabo pisał (kiedy mu wycięli gardło musiał pisać. Ołówkiem stolarskim na deskach), ale miał niesamowitą wiedzę o historii polskiej architektury, był inteligentny i miał talent.
Po co o nim piszę?
Bo Ty sam sobie zbudujesz więzi z sąsiadami. Od Ciebie zależy czy będzie miło.
Oni (z paroma wyjątkami) są w porządku. Mają swoje prawa (musisz się dostosować) i ich przestrzegają. Muszą, bo żyją w ciężkich warunkach.
Bez dobrych sąsiadów w Biesach nie przeżyjesz. Z prądem, czy bez.
Jak Ty będziesz OK, to oni na pewno też.