Mieszkańcy osad bieszczadzkich sa jacy są (osobiście uważam że są bardziej szczerzy ) . żyją obok siebie ludzie o różnych temperamentach i sklonnościach . Akurat tych co znam cechuje niezwykla tolerancja na przywary, dziwactwa i sposób bycia sasiadow (mysle że spaja ich wspólzależność ) . Niejednokrotnie dziwilem się takim czy innym "wybrykiem" i pytalem czemu ..... ? , otrzymywalem odpowiedż wzruszająco prostą i logiczną - to dobry czlowiek kiedy nie.... i żyjemy tu razem . Oczywiście zdarzają się i niecne postępki spowodowane taką czy inna pobudką (jak wszędzie) , od tego nikt się nie uwolni , i oni też żyją z takimi problemami .
W takich chwilach nieraz zastanawialem sie : jakim ja bylbym sasiadem ? czy tez potrafilbym tak oceniać ? czy bylbym podobnie tolerancyjny ?
Pozdrawiam PF
ps porównując "dobrosąsiedztwo" tu gdzie teraz mieszkam , gdzie kiedyś mieszkalem (za "sasiada" mialem Puszczę N. ) i to "bieszczadzkie - wybralbym las(jednak)


Odpowiedz z cytatem