Witam w Nowym Roku dobrymi życzeniami
i kończę rozprawkę ze starym.
Kończenie pobytu w Bieszczadach (podobnie jak kończenie roku) niesie z sobą refleksje i niechęć powrotu.
Chciałoby sie żyć ułudą jeszcze choćby cwilę dłużej.
Poranek Pożegnania. Ostatnia ścieżka prowadzi prosto na środek Połoniny Caryńskiej.
Mimo pochmurnej pogody i nie tej pory roku spotykamy na szlaku ludzi, Pierwszych ludzi w czasie całego wernisażu. Najpierw dwóch starszych śmigaczy co schodząc z Carycy cięli na Rawki a na obiad mieli dojść do Górnych, potem dwie dziewczyny (skąd u licha się tam wzięły ?)
Mimo pochmurnej pogody widoczność dość dobra.
Jak się okazało (póżniej) była nawet bardzo dobra. Z grzbietu Carycy wyrażnie rysowały się sylwetki poszczególnych górek leżących po ukraińskiej stronie.
I tu pojawia się ostatnia zagadka. Może ktoś pomoże ją rozwiązać?
Patrzcie na zdjęcia. To widok z Caryńskiej wzdłuż doliny Wołosatego.
W lini prostej ok 40 km widać było pasmo Pikuja.
Trochę na prawo jest Borżawa - to jakieś 60 km w lini prostej.
Natomiast na lewo od Pikuja widać wyrżnie ośnieżone szczyty pasma leżącego gdzieś dalej.
Co to za pasmo ? Co to za góry ?
Nie mam map króre ułatwiłyby identyfikacje. A może ktoś po prostu wie ?
P.S. Dziękuję wszystkim czytającym za cierpliwość i uwagi.
Mimo że nie odpowiadałem to czytałem je z wielką uwagą.


Odpowiedz z cytatem