Nie będzie łatwo o zgodę na odstrzał wilka
Władze Baligrodu mogą nie uzyskać zgody ministra środowiska na odstrzelenie wałęsającego się po okolicy wilka.
Na terenie administrowanym przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie żyje ok. 250 wilków. Większość w Bieszczadach. (Archiwum) PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Samotny wilk atakuje wieś w Bieszczadach
24-11-2008
Dzięki Ci Boże, za uratowanie od wilczych kłów
22-12-2007
Drapieżnik zagryzł ostatnio dwa psy, ale według części przyrodników nie jest to strata kwalifikująca do zabicia chronionego zwierzęcia.
Najpierw wilk pożarł pieska w Jabłonkach, potem w Łubnem. Na mieszkańców padł blady strach.
- Samotny wilk może być groźny także dla ludzi - twierdzą w Jabłonkach. - Skoro poluje samotnie, to znaczy, że odrzuciła go wataha. Dlaczego? Bo zapewne jest chory.
W imieniu mieszkańców
20 listopada wójt gminy Baligród Robert Stępień napisał do wojewody podkarpackiego wniosek o zabicie wilka. Kilka dni później otrzymał odpowiedź z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (ta komórka działa dopiero od 15 listopada br.), by uzupełnił wniosek, ponieważ nie był kompletny.
- Zrobiłem to natychmiast - mówi Stepień. - Mam nadzieję, że zgoda na odstrzelenie wałęsającego się drapieżnika wkrótce nadejdzie. Występuję w imieniu mieszkańców okolicznych wsi, którzy czują się zagrożeni.
promocja
Pies gorszy od owcy
Jednak pozwolenie może nie nadejść, a przynajmniej nie tak szybko, jakby życzył sobie wójt i mieszkańcy.
- Wilk objęty jest ścisłą ochroną gatunkową - tłumaczy Robert Nowakowski z RDOŚ. - Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody z 2004 r., zgodę na odłowienie lub zabicie takiego zwierzęcia można uzyskać jedynie w szczególnych przypadkach.
Co to znaczy: szczególny przypadek? Na przykład kiedy wilk bądź grupa wilków podchodzi do ludzkich siedzib przez dłuższy czas i robi spustoszenie w zwierzętach gospodarskich. Z tych powodów w ostatnich latach minister środowiska podpisywał kilkakrotnie zgodę na interwencyjne odstrzały wilków. Zwierzętami gospodarskimi są krowy, konie, owce, kozy. Ale nie są nimi psy.
- Właśnie dlatego obawiam się, że niełatwo będzie dostać pozwolenie na eliminację wilka - mówi leśnik z Baligrodu. -Właściciele zagryzionych psów nie mogą też liczyć na odszkodowanie od Skarbu Państwa.
Strach po zmroku
O przyznanie statusu zwierząt gospodarskich psom walczyła w zeszłym roku m.in. posłanka Elżbieta Łukacijewska. Zrobiła to na prośbę mieszkańców bieszczadzkich gmin, w których w latach 2006-2007 wilki zagryzły ponad sto psów. Nic nie wywalczyła i trudno oczekiwać, by w najbliższym czasie coś się zmieniło.
- Ta szczególna ochrona wilka mnie niepokoi - zamyśla się wójt Stępień. - To ludzie powinni być ważniejsi. A teraz jest tak, że po zmroku boją się wychodzić z domów.
Krzysztof Potaczała