Jak wcześniej pisałem nie znam się na obyczajach wilczych stad a w szczególności ich przewodników. Myślę, że problem leży nie w tym iż "wilcy" napadają na owce i starają się je zjeść - to chyba naturalne od wieków, ale w tym co zauważył fiber

Cytat Zamieszczone przez friber
caly naturalny ekosystem zostal wlasnie zaburzony przez czesto luzem trzymane bydlo domowe bez zadnych zabezpieczen czesto kolo samego lasu,przeciez to wspaniala wyzerka podana na tacy,to jest wlasnie nie naturalne,
Bieszczady, Beskid Niski przynajmniej od XV w. (niektórzy twierdzą, że wcześniej) zamieszkiwały ludy pasterskie i spotkania ich a także wypasanych przez nie stad bydła (rzadziej owiec) z watahami wilków były bardzo częste. Dochodziło do ostrych walk pasterzy i ich sojuszników w walce - psów pasterskich w obronie stad. Właśnie, w obronie stad!
Dziś, jak jedzie się przez Beskid Niski czy Bieszczady z rzadka albo wcale nie widać, by bydło miało swoich pasterzy. Często natomiast można spotkać np. same krowy wychodzące z lasu i gdzieś tam wędrujące. Człowiek więc chyba za bardzo uwierzył w swoje panowanie nad przyrodą zakładając, że wszystko mu wolno a gdy coś nie wyjdzie przecież zawsze można zwalić to na "dzikie bestie". Podobnie dzieje się z dzikami, które niszczą uprawy rolnikom, z jeleniami, które z kolei niszczą uprawy leśne, z bobrami, ze żmijami (napadają na biednych turystów ) itd., itp.
A najprostszym wtedy rozwiązaniem rozwiązaniem tego problemu jest oczywiście eliminacja (sztucerem, fuzyjką, obrzynem lub chociażby kijem) tych "zbójów"...
Moi drodzy, to chyba my jesteśmy gośćmi u naszych " braci mniejszych", nieprawdaż? A jeśli już wchodzimy arogancko na ich teren, ich ziemię ponośmy tego konsekwencje! Wystarczy chyba bardziej chronić swoje stada (lub pojedyncze sztuki) krów czy owiec...nie mówiąc o własnej skórze (przecież wilki atakują ludzi )!