Tak się składa, że jakis czas temu - dośc dawno bo prawie 30 lat - kiedy jeszcze za odstrzelenie wilka wypłacano nagrody - miałem okazję poobserwowac z pewnym lesnicznym Nadlesnictwa Baligród zachowanie stada składającego się z pieciu osobników, gdze najstarszy basior wykazywał cechy zabójcy. Miał zwyczaj wpadać do kurnika i zagryzac wszystko co tam chodziło ale nie zaciągał ptaków do lasu czy nie próbował je ukrywać. Wyakasowal tak kilkanascie kurników, dwadzieścia kilka krów i z setkę owiec. Zagryzał i zostawiał. Osobnika odstrzelonu i stado zachowywało się zupełnie inaczej. Kilka dni po odstrzale miałem okazje obserwować jak reszta watahy polowała na niewielkie stadko jeleni. Skutecznie, dopadły najstarszego i najsłabszego jelenia, i najspokojniej w świecie zabrały sie do konsumpcji, nie zdradzając zainteresowania pozostałymi sztukami, trzymającymi się w bezpiecznej odległości.
Widać zerwanie okreslonych więzi stadnych musiało zrobic swoje, skoro nastapiły takie zmiany. Jak się po kilku latach spotkałem z tym leśnikiem to dowiedziałem się od niego że stado "zachowywało się grzecznie" czyli napadało i zjadało zdobycz jak było głodne przez najblizsze parę lat. Po jakim czasie zaobserwowano podobne zachowanie u innego stada, co jak sie okazało później było spokrewnione z tym ubitym wilkiem....
Cos jednak w tym selekcyjno-psychologicznym odstrzałem musiało byc.....


Odpowiedz z cytatem