Cytat Zamieszczone przez miras
czy aż tak różnimy się w podejściu do tej sprawy? Pomyśl z mojego punktu widzenia. Też chciałbym by wilki siedziały w lesie, też chciałbym by zachowana była ta trudna do uchwycenia równowaga (niech myśliwi nie zabijają jeleni itp.), ale czy rozumiesz, że przy kazdym wypuszczaniu psa się po prostu się boję? Czy w naszych bieszczadzkich warunkach nie mamy prawa żądać od naszych lokalnych samorządów namiastki bezpieczeństwa, w końcu kto? My czy one? My czy wy? Chcecie Bieszczad dzikich, w których dla nas - mieszkańców - jest coraz mniej miejsca, bo przeszkadzamy wilkom, wyciągom itd
Proszę nie wypowiadaj się w imieniu mieszkańców Bieszczadów. Też tu mieszkam, także boje się o swego szczeniaka. Ostatnio gdy zauważyłam wilka wzięłam Borysa na ręce. Wilk nas zignorował. Mieszkając w Bieszczadach musze liczyć się z tym, że jestem częścią tutejszej przyrody. Mam swoje miejsce podobnie, jak swoje miejsca miają dzikie zwierzęta. Czsami nasze drogi się krzyżują. W 99,9 % nic nie wynika złego ze spotkania człowieka z drapieżnikiem. My czy one? Wybacz ale to pytanie potraktuję milczenim. Bezpieczeństwo, ochrona przed wilkami ! Wystarczy minimum wyobrażni i trochę pracy włożonej w ogrodzenie swoich posiadłości aby tego problemu nie było. Chwytliwe hasła wyborcze.
Hodowcy chcą pikietować Warszawę i blokować przejścia graniczne. To mnie już naprawdę zdenerowało. Pragnę im przypomieć, że w większości są ludnością napływową i przyjeżdżając w Bieszczady wiedzieli, że tu żyją wilki. Decydujac się na hodowlę która jest działalnością gospodarczą powinni liczyć się ze stratami, a przede wszystkim dobrze przygotować swój warsztat pracy. Oskarzajac o swoje niepowodzenia wilki wystawiają świadectwo sobie i swoim umiejętnościom. Rozmawiałam ze starym pastuchem z Niebieszczan. Jeszcze przed wojna pilnował stad. Wyraził się o nich w ten sposób, że mogą być tu tylko użyte pip, pip ,pip. Wychowałam się na wsi i podzielam to zdanie. poprostu tylko9 w wyłącznie pip.