Podaję za dzisiejszymi Nowinami:
Pilnujcie stad, to nie będzie strat
USTRZYKI DOLNE Wiceminister środowiska do hodowców:




Renata Kozdęba z Lutowisk tłumaczy urzędnikom z Ministerstwa Środowiska, że odstrzały na wilki są konieczne. - Inaczej zjedzą nam wszystkie owce.
Fot: KRZYSZTOF POTACZAŁA
Powiększ zdjęcie
Główny konserwator przyrody, wiceminister środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski podczas wczorajszego spotkania z hodowcami owiec w Ustrzykach Dolnych dał do zrozumienia, że nie mogą liczyć na przywrócenie regularnego odstrzału wilków.

Powód: liczebność tego drapieżnika nie wzrosła. Na pytanie hodowców, dlaczego wilki z roku na rok zabijają więcej domowych zwierząt, odpowiedział:

- Stada owiec i kóz nie są skutecznie zabezpieczane. Na przykład w Magurskim Parku Narodowym wypasa się półtora tysiąca owiec, a strat prawie nie ma, bo ciągle pilnowane są przez ludzi i psy pasterskie.

- Nie jestem pewien, czy na owce napadają tylko czystej krwi wilki, wiele wskazuje, że mogą to być także drapieżniki skrzyżowane z dzikimi psami - dodał Andrzej Szweda-Lewandowski.
Hodowcy: Pilnujemy zwierząt
- Nie zgadzam się - mówiła Renata Kozdęba z Lutowisk. - Moje pastwisko wygląda jak obóz koncentracyjny z wysokimi na 2 metry zasiekami. I co? Owce wciąż są zagryzane.

Wtórował jej Antoni Dydak z Rabego:

- Nic nie pomaga, spróbowałem już chyba wszystkich metod ochrony owiec przed watahami, ale poniosłem porażkę.
Mniej jeleni
Zdaniem dr. Wojciecha Śmietany z PAN, który od lat prowadzi w Bieszczadach badania nad wilkami, istnieją skuteczne sposoby ochrony owczych stad.

- To np. elektryczne pastuchy, są teraz w dwóch gospodarstwach i się sprawdzają. Warto też kupić owczarki podhalańskie - mówił.

Śmietana tłumaczył hodowcom, że owce padają łupem wilków, ponieważ w lasach jest coraz mniej jeleni. Ich liczba spadła w ostatnich latach czterokrotnie.
Wniosek musi być uzasadniony
Wiceminister Szweda-Lewandowski zaznaczył, że resort środowiska rozważy każdy wniosek o interwencyjny odstrzał wilków, ale musi on być dobrze uzasadniony.

- W zeszłym roku wpłynął tylko jeden, wydaliśmy zgodę na zabicie pięciu wilków, ale zabito ponoć tylko trzy. Ponoć, bo do dziś nie dostałem raportu w tej sprawie.
Krzysztof Potaczała
k.potaczala@gcnowiny.pl
17. Października 2006 04:00