Tak masz rację. Atakuje te osoby, które atakują obrońców przyrody. Nie należę do osób, które nadstawiają drugi policzek. Niestety, jestem w takim wieku, że pamiętam te czasy. Za bardzo oberwałam aby zapomnieć. Rzeczywiście poniekąd to dotyczyło wilków, bo wyrzucono mnie w 1982 r z liceum z wilczym biletem, a kilka lat później z pracy w muzeum przyrodniczego też z wilczym biletem.
Ależ narozrabiały. To chyba ta wataha narobiła szkód u Nikosa w Wańkowej. Moża różnica polega na tym, że w okolicy Olszanicy dba się o swoją trzódkę. Co mogę zrobić? Pomóc mu zatrzymując się koło jego bacówki. Zresztą to jest też w interesie moich gości. Znakomite sery. Boję się o Borysa. Pies jest tak przerażony, że nie chce iść na spacer do lasu.
Widzisz w tym roku przeszłam próbę charakteru. Mogłabym bardzo dużo zarobić, gdybym schowała swoje poglądy do kieszeni. Co najgorsze mogę dalej być odpowiedzialna za dewastację przyrody. To takie łatwe i opłacalne. Lucynka dostanie klaster ale Lucynka musi zamknąć buzię.
Jedno co mnie wkurza to to, że tak mało mogę zrobić aby chronić Bieszczady. To jest takie upokorzające. Bezsilność rodzi złość.


Odpowiedz z cytatem