Nie denerwuj się Lucyna, wiedza, zwłaszcza wychodząca z kręgów naukowych nie związanych bezpośrednio z leśnikami, bardzo często jest ignorowana przez niektórych leśników. O przyczynach długo by dyskutować. Jest dopuszczalny w tym środowisku pewien kanon pojęć, teorii naukowych, ale wyjście poza to jest często uważane za atak na leśników, za nieuzasadniona krytykę, a przynajmniej za pieprzenie bez sensu:D Bo przecież leśnicy tak świetnie rozumieją przyrodę;P Nie będę tu wymieniał znanych grzechów leśników, zwłaszcza, że w wielu przypadkach leśnicy sami się w pierś swą męską uderzyli za nie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że każdy leśnik to głąb, krwiożerczy myśliwy, deskarz itd, itp., ale nikt nie ma prawa rzec, że metody gospodarowania stosowane przez leśników są idealne. Jeżeli ktoś zbadał, że jeżyny na wierzchowinowych przecinkach przywabiają jelenie, to musi to prAwda, bo chyba z palucha tego nie wyssał. Nie jestem etologiem-znawcą jelenich obyczajów. Ale wierzę, że solidny biolog (może leśnik?) ma dużo narzędzi badawczych, aby wykazać takie zjawisko. Jeśli wykazał, to pkt dla nauki. Jeżeli komuś to niewygodne, nie zgadza się z tym, niech przedstawia argumenty doświadczalne, naukowe, że tak nie jest. Zatupywanie oponentów, zagłuszanie gwizdami i wołaniem 'no proszę, znów nas degradują!', to jest postawa niewarta reakcji. Bo jest niemerytoryczna;>
Zatem kończę, a Ty Lucyno się nie użalaj tylko głoś swoje tezy:) Za to Cię cenię, że masz odwagę mówić głośno, co myślisz, choćbyś się i myliła:)
Co do wilczo-jeleniej sprawy. Pan minister nie jest moim znajomym:D Choć zapewne mu się kojarzę z jego odkryciami naukowymi, a raczej ich stosowaniem w praktyce. W sprawie decyzji o odstrzałach wilków zapewne zasięga opinii specjalistów ministerialnych oraz wchodzących w skład PROP. Napewno i argument o wilkach chowanych przez ludzi jako potencjalnych sprawcach napaści na psy wetlińskie był w tych kręgach rozważany. Ja mogę dać cynk o sprawie i może jeden ruch leśników (oby nie jeden strzał) w Bieszczadach pozwoli zapomnieć o zmorach posiadaczy psów w regionie:) Kto wie...
Z jeleniowatymi to jest tak: ubyło ich w wielu miejscach. Koledzy myśliwi wspominają o wręcz kłótniach o odstrzały w niektórych kołach (ponoć - nie widziałem na własne oczy). W Naturze pojawił się wróg stabilizacji wszelkiej - głód. Ile w tym ręki ludzkiej? Ja tam nie wiem...



Odpowiedz z cytatem