Mowię bardzo poważnie. Chodziloby o definicję: co jest zwierzęciem gospodarczym a co gospodarskim. Inwentarzowym.Poslowie mogliby uczyc sie myslenia od filozofa Kubusia Puchatka,ktory jak wiadomo myslicielem był i basta. Otóż ,powiada Puchatek,zwierzeta gospodarcze należą do inwentarza,jaki powinien być ubezpieczony,jako i calusieńka chudoba (Puchatek pisze przez hudopa i prosze nie mylić,no wiecie z czym). Pis -pardon - psisko walesające sie podle chaty lub garujące w budzie należy tylko do inwentarza,jak wyklada Puchatek powolując sie na kodeksy Jemu znane. Klne się,że że zaden chlop i zaden pastuch nigdy nie ubezpieczyl tak wartosciowej jednostki jako pies pasterski. Zatem pasterskiego mosterdzieja trza by ubezpieczyć,aby upominac sie o odszkodowanie. Powiedzcie to chlopom czy innym gospodarzom,a kundlem poszczują i kosą przeżegnają!Pozdrawiam.Acha.Jesli spali się chata abo dom,a jest ci ubezpieczony,to za zwloki domowego stróza nic nie dadzą z PZU,chyba ze byłby to dziadziuś,ale wtedy już sprawa bardzo kryminalna i pprokuratorska.


Odpowiedz z cytatem