Do Lucyny. Nie mam zaufania do Angoli i w ogóle obcych w Bieszczadach.Weźmy takich Angoli. Mieli swoją perłę w koronie,a jak wyszli z Indii,to do dzisiaj nie ma tam oczyszczalni ścieków. A my mamy pełno pereł w Bieszczadach. Przyjedzie taki obcy,obwieszony maszynerią do foto i filmowania,zaklina się,ze uwielbia dzikość,gotów się nie golić,obmywać pomyjami,spać na barłogu w szopie,jeść z miski burka czy kundla i żeby broń boze nie używać ludwika do mycia szklanki,bo on przyssie sie pyskiem do wymienia krasuli,ekologicznie. A zerka taki na strony,gdzieby tu postawic sheraton czy inny hilton z wszystkim na miejscu,jak w Monte Carlo czy Afryce lub innych USA i koniecznie pięć gwiazdek,a okna z tym samym widokiem na operę w Sydney. Trzymać by takich na odległość elektrycznego kija,bo nam zas...ją góry i doliny.Ale zycie to życie a przewodnik moze być tu artystą i nauczy czegoś te głąby.

Pozdrawiam.