1/Swego czasu "świadkowałem", jak dr Śmietana "wychowywał" swoje podhalany - były dwa. Krótko później, obejrzałem reportaż "Animalsów" gdzie w/w dr opowiadał jak "wychowywał" innych, którzy przeszkadzali mu w wychowywaniu swoich psów. Było to ŻENUJĄCE.
/szczeniaki próbował izolować od "obcych", przetrzymywane były w stajni-zagrodzie dla kozy(!), wypuszczane na spacer i pobieganie, gdy pojawiał się na miejscu i miał czas; parę razy w ciągu dnia W TAJEMNICY - POD NIEOBECNOŚĆ WŁAŚCICIELA, wypuszczałem je na powietrze, aby pohasały/
2/O w/w personie i jego wielkiej wiedzy o wilkach można pisać sporo.
Problem, moim zdaniem, polega na tym, że wilki nie słuchają Jego teorii
i..np. konkretne obrożowane wędrują sobie nach Turbacz, podczas gdy naukowiec opracował dla nich rewir i szczęka opadła gdy namierzono je niedaleko Nowego Targu, chłe, chłe.
Włosi z RAI UNO (pisałem gdzieś wcześniej) przyjechali po to, aby dowiedzieć się (Upraszczam) jak my to robimy, że mimo posiadania b.dużej populacji wilków (nie za dużej?) - te nie "mieszają" się z psami, a u nich ten problem wystąpił.
LUCYNA - nie pisz więcej, że w Bieszczadach jest 35 wilków, bo i ja, i paru moich kamratów, którzy świetnie siedzą w temacie - powalimy Cię śmiechem. Sorry, nie obrażaj się.
Nie wątpię w pracowitość dr-a, ale trudno o coś gorszego niż bezkrytyczny naukowiec.
Opowieści i argumenty dr-a - znam. Owczarki podhalańskie - normalnie wychowane (nie wytresowane) przez "prostych" górali z Podhala - też znam.
Pozdra-wiam.


Odpowiedz z cytatem